Okazuje się, że myśliwi zabili 721 dzików. Wpływ na mniejszą liczbę zastrzelonych zwierząt miały protesty organizacji prozwierzęcych, blokady polowań i niechęć samych myśliwych.

- Nie ma tu mowy o odstrzale 200 tysięcy – mówi Radiu ZET Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii. – To nie jest rzeź czy masowe zabijanie, tylko ograniczanie populacji dzików – dodaje. Skoordynowane polowania, które obejmują 8 województw, odbędą się także w dwa kolejne weekendy stycznia.

O intensywny odstrzał dzików na terenie całego kraju apelowało do myśliwych Ministerstwo Środowiska. Ma to przyczynić się do maksymalnego obniżenia liczebności populacji i pośrednio ograniczyć rozprzestrzenianie się ASF. Sposobem na to mają być także weekendowe polowania zbiorowe tzw. wielkoobszarowe.