- W tej sprawie oczekiwania pana premiera może być tylko jedno. Chuliganeria, która sprowadziła realne zagrożenie zdrowia i życia na placu Zawiszy musi ponieść konsekwencje wynikające z obowiązującego w Polsce prawa. Nikt, nawet bardzo zdenerwowany rolnik, nie ma prawa narażać innych uczestników ruchu drogowego na realne niebezpieczeństwo - powiedział na antenie telewizji wPolsce.pl szef MSWiA Joachim Brudziński.

Dodał, że "świętym prawem jest prawo do demonstracji i sprzeciwu, ale nigdy kosztem bezpieczeństwa, czy zdrowia innych obywateli". Stwierdził też, że ma nadzieję, że policja bardzo szybko ustali konkretne osoby, które dopuściły się tego czynu oraz, że trwa legitymowanie i sprawdzanie osób, które uczestniczyły w proteście.

- W tej konkretnej sprawie jestem przekonany, że będą konkretne wnioski do sądu. Będą wysokie mandaty - powiedział Brudziński. Nazwał poranne wydarzenia "skrajną nieodpowiedzialnością" wymagającą "bezwzględnej i jasnej reakcji policji".

Protestujący zebrali się w środę na warszawskim placu Zawiszy. Na jezdni położyli świńskie łby, rozsypali jabłka i podpalili opony - podaje Radio ZET. Protest zakończył się kilka minut przed godziną 9.

"Warszawiacy zostali odcięci od drogi, to symboliczne pokazanie rolników odciętych od rynków sprzedaży w Polsce. To przedsmak, tego co może wydarzyć się w najbliższych dniach" – mówił Radiu ZET Michał Kołodziejczak, lider AGROuni.

"Jeśli rząd, minister nie będą pracować na rzecz rolnictwa i odzyskania przez polskich przedsiębiorców handlu to przetniemy Warszawę na pół" – dodał w rozmowie z Radiem ZET.

AGROunia chce m. in. gwarancji na półkach w supermarketach 50 procent polskich produktów, tych tradycyjnie wytwarzanych w naszym kraju i znakowania żywności flagą pochodzenia. W Warszawie mogą pojawić się kolejne utrudnienia w ruchu spowodowane protestem.

Jak poinformował kom. Florczak, na pl. Zawiszy protestowało kilkadziesiąt osób. Policjanci zabezpieczyli miejsce protestu. Straż pożarna gasiła płonące opony.

- Prosimy o omijanie tego rejonu. Policjanci z ruchu drogowego wysyłają użytkowników dróg na objazdy - powiedział policjant.

O tym, czy protestujący rolnicy zostaną ukarani mandatami, policja będzie decydowała później. Najpierw mundurowi będą ustalać tożsamość osób, które protestują i zakłóciły ruch drogowy.

Jak podał Zarząd Transportu Miejskiego, w związku z protestem autobusy i tramwaje kierowane były "na najbliższe przejezdne szlaki komunikacyjne".