W środę zwolennicy AGROunii zablokowali ruch w centrum Warszawy, palili opony, rozrzucali na jezdni jabłka i świńskie łby. W rozmowie z prezesem AGROunii Karolina Lewicka z TOK FM cytowała Joachima Brudzińskiego, który nazwał rolników "chuliganerią". - Płonące opony są symbolem strajków w Europie i zapowiedzią jeszcze ciekawszych rzeczy niż widzieliśmy wczoraj. Będę chciał iść drogą, która będzie prowadziła do celu. Kiedy pani mówi o Andrzeju Lepperze, to przypomina mi się, że to pan minister Ardanowski z nim strajkował. Myślałem, że ten "chuligan" to było o nim z tamtych czasów - ironizował Michał Kołodziejczak.

Reklama

Prowadząca zarzuciła liderowi rolników "marnowanie żywności". - Jesteśmy bardzo aktywni w internecie. Gdzie mamy strajkować? Czekamy na propozycję. Pani uważa, że forma była nie taka? Kilka tysięcy ton kapusty pekińskiej było wyrzucone w województwie łódzkim i jakoś wtedy pani tak nie protestowała - odparł Kołodziejczak. I zapowiedział, że rolnicy będą rozdawać jabłka w przedszkolach. - Poszukujemy wolontariuszy do takiej akcji. Ale nie będzie ukrywać tego, że w zaciszu naszych gospodarstw musimy wyrzucać wyprodukowaną żywność - zauważył.

- Wiadomo, że forma była drastyczna. Prawie rok strajkowaliśmy w sposób, który nie powodował utrudnień w ruchu. Niestety władza jest tak oporna, że nic sobie z tego nie robiła. Będę się kierował skutecznością w swoich działaniach. Obrona polskiej racji stanu jest ważniejsza niż zachowanie przepisów - oznajmił.

Kołodziejczak wyraził też swój sprzeciw wobec sankcji gospodarczych na Rosję. - Sankcje nie przynoszą żadnego efektu. Bo co dały? Nic, Krym dalej jest rosyjski. Ja bym prowadził taką politykę jak rolnicy na wsi, czyli życie w zgodzie z sąsiadami. Dzisiejsze rozkładanie nóg przez Koalicję Europejską jest bardzo nietaktowne. PiS też rozkłada nogi w polityce w kierunku Ameryki. Nie szukamy porozumienia, tylko pojedynczych sojuszników. Takie działania uderzają ewidentnie w produkcję żywności w Polsce, bo my nie możemy sprzedawać tam, gdzie robiliśmy to od lat - powiedział. Po czym dodał, że w czasie gdy polscy rolnicy liczą straty, inne kraje zarabiają duże pieniądze na eksporcie żywności do Rosji.

Reklama

Zdaniem Kołodziejczaka jego AGROunia ma już "dziesiątki tysięcy sympatyków". - Na przełomie marca i kwietnia powiemy o tym, ile mamy członków. Będziemy wtedy po pewnym etapie budowania struktur. Wczoraj wpisała się ogromna ilość osób z miasta, konsumentów - oznajmił.

Zapowiedział przy tym, że AGROunia nie będzie partią polityczną. - Rozmawiały z nami trzy siły polityczne, które startują w wyborach do europarlamentu. Nie będziemy tego ujawniać. W Polsce nie ma odważnych polityków, którzy są w stanie podejmować dobre decyzje. Wybitnie słabym politykiem jest właśnie minister rolnictwa Ardanowski. Nas oszukali wszyscy, błędem i grzechem rolników jest wyjątkowa wiara w to, że ci którzy przyjdą to odmienią nasz los. Musimy mieć społeczny bat, żeby uderzyć te władzę. Nazywanie nas chuliganerią motywuje nas do jeszcze ciekawszych działań - podsumował.