"Tego rodzaju żarty to po prostu rasizm. Wstyd", "Żarty rodem z czasów kolonialnych. Słabo", "dowcip o barwieniu dzieci - ryzykowny, zwłaszcza, że jako osoba publiczna musi się Pan liczyć, że trafia do osób o różnym poziomie wrażliwości i poczucia humoru" - pisali komentujący cytowani przez portal WP.pl.

W miarę upływu czasu krytyka tylko narastała, a pod postem pojawiły się także głosy internautów spoza Polski. W środę Michał Guć postanowił się wreszcie ustosunkować do afery.

"W związku z komentarzami osób pochodzących z Afryki, wskazujących, iż razi je używanie słowa murzyn, informuję, że dla mnie nie miało ono charakteru deprecjonującego czy poniżającego. Wręcz przeciwnie doceniam i wielbię piękno, wolność reprezentują sobą ludzie Afryki. Ponieważ jednak w dyskusji wypowiadają się osoby, pochodzenia afrykańskiego, które czują się tymi słowami urażone - przepraszam je i informuję, że nie było to moim zamiarem" - napisał.

Nie uspokoiło to atmosfery wokół wpisu - internauci wskazywali, że problemem nie jest tylko używanie pejoratywnego przymiotnika "murzyński", ale także rzekomo żartobliwa teza, że te "dzieci rodzą się białe". W środę po południu wiceprezydent Gdyni postanowił usunąć zarówno post, który wywołał burzę, jak i wpis z kontrowersyjnymi przeprosinami.

"Jak już wyjaśniałem, nie było moją intencją obrażanie nikogo. Z uwagi na temperaturę dyskusji postanowiłem skasować te wątki. Raz jeszcze przepraszam wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moim zachowaniem. Nie będę więcej komentował tej sprawy" - oznajmił.