Huk eksplozji, ogień i dym przy bramie wjazdowej do polskiej bazy w Diwaniji. Ktoś ostrzelał ją z moździerza. Na szczęście obyło się bez ofiar, nikt też nie został ranny.
Jedyne straty to na szczęście tylko uszkodzona ciężarówka. Do Polaków strzelano z gaju palmowego w okolicach bazy Diwanija. Nasi żołnierze odpowiedzieli ogniem i posłali w kierunku napastników dwa granaty 93 mm.
Do akcji poderwano także śmigłowce "Sokół", które mogą prowadzić działania bojowe w nocy. Po napastnikach nie było już jednak śladu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|