Pożaru buszu w Australii nie trzeba gasić, przyroda sama sobie z tym poradzi tak jak u nas w Puszczy białwieskiej z kornikiem drukarzem – napisał Świerzyński (pisownia oryginalna - red.)

Reklama

Nie musiał długo czekać na komentarze internautów. Toś pan błysnął. Zajmij się pan majteczkami w kropeczki. Kornik drukarz chyba się spalił z wrażenia – to tylko niektóre z nich.

Ostatnio w swoim stylu także Janusz Korwin-Mikke komentował pożary w Australii. Przywołał we wpisie szkodliwy mit o wypalaniu traw.

Dawniej rolnicy jesienią wypalali trawy, by mieć potem lepszy urodzaj... ...więc nie rozumiem czemu ekolodzy rozdzierają szaty, że te pożary albo w Brazylii, albo w Australii. Jak się spali, to odrośnie i tyle. Nie trzeba "ratować"! Nie było nas - był las. I często się palił - napisał na Twitterze

Korwin-Mikke myli się jednak choćby w sprawie pożarów traw. Jak przypomina Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wypalanie, by użyźnić glebę, to szkodliwy mit.

W pożarach buszu i lasów w Australii zginęło już kilkanaście osób. W najbardziej dotkniętej przez żywioł Nowej Południowej Walii trwa ewakuacja ludności, w południowo-wschodniej części stanu spłonęło 1 300 domów. Skuteczną walkę z ogniem utrudniają wichury towarzyszące pożarom i temperatura przekraczająca 40 stopni Celsjusza. Do akcji wkracza też wojsko i marynarka wojenna. Naukowcy twierdzą, że winę za katastrofę odpowiada globalne ocieplenie.