Niecałe trzy tygodnie po tragicznym zamachu w Diwaniji, w którym zginął sierżant Andrzej Filipek, nasi żołnierze złapali Irakijczyka, który podłożył minę-pułapkę. Hamid F. przyznał się, że zaatakował polski patrol.
Od kilku dni polscy żołnierze wraz z irakijskimi służbami prowadzą operację pod kryptonimem Lwi Skok. Przeczesują osiedla, dzielnice miast i wioski, wyłapując Irakijczyków podejrzanych o kontakty z terrorystami. Zatrzymano już dziesiątki osób, a w ręce żołnierzy wpadły setki sztuk broni.
Wśród złapanych bojowników jest także Hamid F., Irakijczyk, który 2 listopada podłożył minę na trasie polskiego patrolu. Ładunek eksplodował pod samochodem, którym jechali żołnierze. W wybuchu zginął starszy kapral Andrzej Filipek. Trzech innych żołnierzy zostało rannych.
Prezydent awansował zabitego do stopnia sierżanta. Andrzej Filipek miał 31 lat. Pozostawił żonę i dwoje dzieci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl