Jest czerwiec 2012 roku - został tydzień do rozpoczęcia mistrzostw Europy w piłce nożnej. Stolica jest pełna gości, hotele pękają w szwach, każdego dnia do miasta przyjeżdżają tysiące ludzi. Wśród nich jeden z najbardziej poszukiwanych brytyjskich stadionowych bandytów, człowiek, który nie ma prawa przebywać w Warszawie w czasie Euro.

Brytyjczyk jest sprytny, zamieszkał w mieszkaniu wynajętym przez zaprzyjaźnionego Polaka, wszędzie płaci tylko gotówką, ma lewe dokumenty. Nagle tuż po wyjściu z metra niespodziewanie zostaje zaskoczony przez policjantów, którzy kładą go na ziemię, skuwają. Został zdradzony? Nie, kilka minut wcześniej przeszedł w pobliżu kamery monitoringu. Nie wiedział, że w tamtej chwili komputer w ułamku sekundy zeskanował jego twarz, porównał z bazą danych, wytypował jako osobę poszukiwaną i zawiadomił policję.

Filmowa fikcja? Nie, system który pozwoli przeprowadzać takie akcje, ma być w przyszłym roku testowany w Warszawie. Jakby miałby działać? Wykorzystane będą kamery monitoringu miejskiego - cyfrowe, o najlepszych parametrach obrazu. Ich sygnał zostanie przekazany do bardzo silnych komputerów. "Program wybiera jedną lub kilka klatek na sekundę, to zależy od jego wydajności. Następnie dokonuje detekcji twarzy, czyli odnajduje na obrazie te fragmenty, gdzie widać ludzką twarz" - tłumaczy dr inż. Adam Nowosielski z Politechniki Szczecińskiej zajmujący się tą technologią od 8 lat. "Następny etap to ekstrakcja istotnych cech" - tłumaczy zawile.

A to właśnie fundament systemu rozpoznawania twarzy - komputer mierzy indywidualne dla każdego człowieka cechy, takie jak rozstaw oczu, odległość oczu od czubka nosa, kącików ust, uszu itp. W ten sposób powstaje geometryczna mapa twarzy, którą komputer porównuje z tak samo przetworzonymi zdjęciami poszukiwanych ludzi. Jeśli uzna, że podobieństwo jest wystarczająco wysokie, wszczyna alarm. "Ekstrakcja istotnych cech twarzy jest najtrudniejszym elementem. Komputer musi być nauczony interpretowania tych cech bez względu np. na mimikę twarzy, zarost, fryzurę. Dlatego ta technologia cały czas jeszcze się rozwija, a systemy są bardzo drogie" - dodaje Nowosielski.

Jego zdaniem system rozpoznawania twarzy, jak każde urządzenie, można oszukać, ale bez takiego komputerowego wspomagania nie da się już obsługiwać setek kamer monitoringu. "Operator po 20 minutach wpatrywania się w ekran jest zmęczony. A system będzie działał całą dobę" - wyjaśnia.

Policja bardzo liczy na to, że urządzenia identyfikacji osób zostanie zainstalowane. "Wskazanie nigdy nie będzie pewne na sto procent, ale stanie się podstawą np. do wylegitymowania człowieka" - mówi Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji, specjalista od przestępczości komputerowej. "Problemem może być wydajność systemu, bo im więcej będzie punktów na twarzy do porównania, tym wynik będzie pewniejszy, ale i więcej obliczeń do wykonania. A sygnał o dostrzeżeniu podejrzanej osoby musi trafić do policjantów od razu, tak aby można było od razu ją odszukać".

Przyszłoroczny test systemu w Warszawie ma odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę komputery potrafią i ile będą kosztować. Władze Warszawy zwróciły się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego o wsparcie z unijnych funduszy. Na kilka projektów związanych z bezpieczeństwem - w tym rozpoznawanie twarzy - urzędnicy chcą 230 milionów złotych.

Warszawa będzie w światowej czołówce

DANIEL WALCZAK: Zetknął się pan z systemami rozpoznawania twarzy przechodniów? JOHN BIENKOWSKI*: Są one używane na lotniskach w USA przez służby graniczne. Wiem też, że Brytyjczycy są zaawansowani w takim wykorzystywaniu kamer monitoringu.

Czyli to absolutna nowość?
Jeśli w przyszłym roku system będzie testowany u was, to Warszawa znajdzie się w światowej czołówce. To naprawdę najnowsza technologia. I bez wątpienia niezwykle przydatna.

Jak można ją wykorzystać?
Prowadzimy wiele spraw o ekstradycję i zawsze największą trudnością jest zlokalizowanie poszukiwanych osób. Taki system mógłby w tym pomóc. Wyobraźmy sobie, ile czasu zajęłoby funkcjonariuszom odnalezienie w nagraniach z kamer monitoringu twarzy poszukiwanego, np. Johna Bienkowskiego. Trwałoby bardzo długo, nim ktoś by mnie rozpoznał i wydał rozkaz: zabieramy go. A tak tę żmudną pracę wykona komputer. Pozwoli zaoszczędzić czas policjantom, a przez to i pieniądze podatników.

Czy dziś zwalczanie przestępczości jest możliwe bez elektronicznej pomocy?
Thomas L. Friedman w książce "Świat jest płaski” opowiada o tym, że wszystkie organizacje stają coraz bardziej płaskie, tzn. dzisiejszy świat jest miejscem, gdzie coraz łatwiej się komunikować, organizować. Dotyczy to również grup przestępczych, niezależnie czy są one w Stanach Zjednoczonych, Polsce, Rosji czy Południowej Afryce. Przestępcy mogą szybko uzgodnić wspólne działania. Regułą jest to, że zorganizowane grupy przestępcze, terroryści używają najnowszej techniki – komputerów, internetu. I takie same technologie muszą być na wyposażeniu stróżów prawa.

Wyobrażam sobie, że np. wizerunek poszukiwanego w USA terrorysty trafia do systemu w Warszawie i pewnego dnia zostaje on zlokalizowany na stacji metra.
To byłaby wspaniała możliwość, dla mnie to wręcz ekscytujące.

Wynika z tego, że komputer coraz bardziej wyręcza policję w pracy?
Nie, bo pamiętajmy, że każdy system, każdy wynalazek, to nadal tylko narzędzie. Nic nie zastąpi merytorycznego przygotowania i ciężkiej pracy agentów.

*John Bienkowski, oficer łącznikowy FBI w Polsce