Robert Desnos

1900 - 1945

Francuski poeta-surrealista o wyłupiastych oczach i wyglądzie wiecznego marzyciela. Zyskał sławę dzięki udziałowi w seansach hipnotycznych. Był także radiowcem, jednym z pierwszych głośnych twórców reklamy, scenarzystą, malarzem i współtwórcą ruchu surrealistycznego aż do 1930 roku, kiedy zbuntował się przeciwko komunizującemu wówczas André Bretonowi. W poezji uwielbiał zabawy słowne, gry skojarzeń, dowcip i humor, nie rezygnując jednak do końca z uroków poezji klasycznej. Antyfaszysta z przekonania wspierał ruch oporu, oficjalnie pracując w prasie Vichy. Uwięziony i deportowany przez gestapo umiera z wyczerpania w obozie Theresienstadt (czeski Terezin) 8 kwietnia 1945 roku. Autor m.in. tomów wierszy "Corps et biens" (1930) oraz "Fortunes" (1942).

p

Czterej bezgłowi

Było ich czterech i nie mieli głowy.
Czterem im ścięto głowy.
Nazwano ich czterech bez głowy.

Kiedy wino chcieli pić,
Na ulicy albo placu,
Kelner lejek podawał im dla picu.

Kiedy jedli, krwawili,
Kiedy we czwórkę śpiewali, łkali,
Kiedy kochali, zakrwawiali.

Kiedy biegli, wiali,
Kiedy płakali, ożywali.
Kiedy spali, nie pamiętali.

Kiedy pracowali to okrutnie,
Kiedy wałęsali to butnie,
Kiedy grali to inaczej,
Kiedy grali, to jak wszyscy,
Jak ja i ty albo i my.
Kiedy grali to dziwnie.

Jak mówili to z miłości,
Za jeden pocałunek by dali
Wszystko, co w krwi się mieści.

Na rękach mieli niezliczone linie,
Które gubiły się w ciemnym kinie
Albo jak szyny w lesie.

Kiedy siedzieli to wznioślej niż króle,
Onieśmielały się na ich widok idole,
Kiedy niesiono je przed ich oblicze.

Przynoszono im głowy, ile razy nie zliczę,
Dwadzieścia albo i ponad sto razy,
Z polowania, z biesiady albo od straży.

Ale nie chcieli ich sobie nałożyć,
Tych głów, w których lśniły ich oczy,
Tych mózgów, które wspomnienie toczy.

Może i na tym dużo nie stracili
Kapelusznicy i dentyści.
Jeden się weseli, gdy drugi smuci.

Na pewno czterech bezgłowych gdzieś żyje.
Jednego nawet rozpoznałem obciętą szyję.
I inni może sobie gdzieś spokojnie żyją.

Pierwszy to był Anatol.
Drugi to był Croquignol.
Trzeci to Barbemoll.
Czwarty znów Anatol.

Coraz rzadziej ich widuję,
W końcu to deprymuje
Bywać u złośliwych ludzi.

przeł. Kazimierz Brakoniecki