Rosjanie oferowali 100 tys. dol. za zabójstwo
Za jedno zabójstwo wykonawcom oferowano do 100 tys. USD. Według śledztwa członkowie grupy działali na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Przygotowując zamachy, gromadzili informacje na temat stylu życia znanych osób oraz miejsc, w których przebywały i mieszkały.
Zatrzymań dokonano w Ukrainie i Mołdawii. W Ukrainie zatrzymano siedem osób. Jednocześnie działania śledcze prowadzone były na terytorium Mołdawii, gdzie zatrzymane zostały kolejne trzy osoby, w tym organizator siatki i jego dwóch wspólników - przekazała prokuratura w komunikacie.
Ofiarami miały być znane w Ukrainie osoby, w tym przedstawiciel ds. komunikacji strategicznej ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR), zastępca szefa Sztabu Koordynacyjnego ds. Jeńców Wojennych Andrij Jusow - ujawniła prokuratura.
Policja nie ujawniła żadnych nazwisk
Jak podała w komunikacie policja, zatrzymani to obywatele Mołdawii. Wśród celów zamachowców mieli być także: znany dziennikarz, jeden z szefów państwowego przedsiębiorstwa strategicznego, czynni wojskowi HUR, w tym żołnierze Legionu Cudzoziemskiego HUR, oraz działacz organizacji obywatelskiej, który zbiegł z Rosji i zajął proukraińskie stanowisko. Policja nie ujawniła żadnych nazwisk.
Zaplanowane zabójstwa właśnie tych osób - zgodnie z zamysłem organizatorów - miały wywołać oddźwięk społeczny, doprowadzić do negatywnego nagłośnienia sytuacji wokół stanu bezpieczeństwa (w Ukrainie) oraz zostać wykorzystane do działalności dywersyjnej przeciwko Ukrainie - oświadczyła prokuratura.
Członkowie zorganizowanej grupy wyraźnie podzielili się rolami, planowali różne sposoby zabójstw, przygotowywali narzędzia zbrodni oraz opracowywali plany ucieczki. Za każde zabójstwo strona rosyjska obiecywała wykonawcom do 100 tys. dolarów; kwota zależała od rozpoznawalności i wpływowości potencjalnej ofiary - zaznaczono w komunikacie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.