Pitera zapowiedziała, że wszystkie dokumenty sprawy zbada Ministerstwo Ochrony Środowiska. Tłumaczyła, że jeśli były jakieś nieprawidłowości, decyzje zostaną uchylone.

A chodzi o działkę wielkości 1,3 hektara, leżącą nad Wisłą w Toruniu. Grunty te należą do państwa, ale urzędnicy zgodzili się oddać je w dzierżawę na 30 lat ojcu Tadeuszowi Rydzykowi. A konkretnie redemptorystom. Mają na niej stanąć budynki, które będą częścią kampusu naukowego prowadzonej przez szefa Radia Maryja Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Co ważne, stawka, jaką ustalono za dzierżawę, jest pięć razy niższa od cen rynkowych - pisze "Gazeta Wyborcza".

Zdaniem Pitery, urzędnicy, którzy zgodzili się na dzierżawę, nie tylko przekroczyli uprawnienia, ale mogli też działać na szkodę państwa. W jaki sposób? Minister tłumaczy, że jeśli to, co zostanie wybudowane na tej działce, będzie warte więcej, niż sama ziemia, wtedy grunt przechodzi na własność inwestora.

Pitera zaznacza, że sprawa jest zupełnie oderwana od tego, że inwestorem jest ojciec Rydzyk. "To jest majątek publiczny, i jeśli doszło do sprzeniewierzenia majątku publicznego, to winni są urzędnicy. Obojętnie komu by tego nie załatwili, jakiemu radiu, jakiej telewizji, jakiejkolwiek instytucji" - stwierdziła.

Zarząd Gospodarki Wodnej twierdzi, że wszystko jest legalne, a stawka, jaką płacą redemptoryści, wcale nie jest ulgowa.