Teoretycznie na granicy nikt nie powinien nas pytać, dokąd - i po co - jedziemy, ani co mamy w bagażniku. Na zachodnich granicach trwa demontaż urządzeń zabezpieczających przejścia graniczne i usuwanie budek strażniczych.

Wejście do strefy Schengen to nie tylko koniec kontroli granicznych na lądzie, ale też brak odpraw w terminalach promowych. Ucieszy to z pewnością pasażerów pływających promami do Danii lub Szwecji. Natomiast do końca marca przyszłego roku Straż Graniczna kontrolować będzie jeszcze pasażerów na lotniskach

Jednak myli się ten, kto myśli, że będzie można tak zupełnie swobodnie podróżować po Europie bez paszportu czy choćby dowodu osobistego. W każdej bowiem chwili mogą nas zatrzymać celnicy z innych krajów .Warto zatem mieć przy sobie jakikolwiek dokument. Tym bardziej, że zagraniczne służby mogą nas dokładnie sprawdzić.

Jak to możliwe, że choć będziemy daleko poza Polską, nic nie ukryjemy? Wszystko dzięki Systemowi Informacji Schengen, tzw. SIS. Dzięki niemu celnicy ze wszystkich krajów Unii będą mieli dostęp do informacji o osobach, które mają w swoim kraju coś na sumieniu. Więc jeśli w Polsce odebrano nam prawo jazdy, policjant niemiecki, włoski czy holemderski, który nas zatrzyma, łatwo będzie mógł to sprawdzić.

Właśnie dzięki temu systemowi w ręce niemieckiej policji wpadł miesiąc temu były senator Henryk Stokłosa. Został złapany podczas rutynowej kontroli.

Zdecydowanie trudniej będzie jednak przejechać przez granice wschodnie - zwłaszcza z Rosją i Białorusią. Tam - już od jutra - trzeba będzie okazać specjalną wizę wjazdową, która kosztuje nawet 60 euro, czyli ok. 200 złotych.

Na wszystkich polskich przejściach granicznych z sąsiadami o północy odbędą się uroczystości. Oficjalne obchody są jednak zaplanowane dopiero na jutro. W okolicy Porajowa, na polsko- niemiecko-czeskiej granicy spotkają się kanclerz Niemiec Angela Merkel i premierzy Czech - Mirek Topolanek - i Polski - Donald Tusk. Przybędą także premier Portugalii Jose Sokrates i szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.