Posłowie PiS twierdzą, że w studenckim budżecie dojazdy z uczelni do domu są jedną z najwyższych pozycji. Dlatego chcą żakom pomóc i podnieść ulgę z 37 do 50 proc. Jesli jednak student będzie chciał wybrać inną trasę, to będzie dalej korzystał tylko z 37-procentowej ulgi.

Pomysł PiS popiera Platforma. Przeciw jest jednak PSL. Bo ludowcy wolą, by pieniądze trafiły albo bezpośrednio do przewoźników, by ci obniżyli ceny biletów, albo - jako stypendia - do kieszeni żaków.