Dziennik Gazeta Prawana logo

Proceder wyłudzania leków ma miejsce w całym kraju

28 lutego 2008, 02:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Centrala NFZ przyznaje, że ma informacje potwierdzające występowanie w całej Polsce procederu wyłudzania środków z budżetu na podstawie sfałszowanych recept. O sprawie napisał wczoraj DZIENNIK. Wyjaśnień chce Naczelna Rada Aptekarska, a skalę zjawiska bada od wczoraj minister Julia Pitera, odpowiadająca w rządzie za zwalczanie korupcji.

"Mamy podstawy, żeby sądzić, że wyłudzenia pieniędzy w procesie refundacji leków mają miejsce na terenie całego kraju" - mówi DZIENNIKOWI prezes NFZ Jacek Paszkiewicz. Podkreśla, że sam system refundacji nie ponosi winy za nadużycia, bo pieniądze wyłudzają konkretne osoby: lekarze wypisujący recepty, aptekarze wydający leki. "Trzeba ich zidentyfikować, udowodnić nieuczciwość i ukarać, ale do tego potrzebna jest stała i sprawna współpraca kilku instytucji" - dodaje Paszkiewicz.

Po wczorajszym tekście DZIENNIKA w regionalnych oddziałach NFZ wybuchła burza. Nieoficjalnie urzędnicy centrali potwierdzają, że proceder, którego istnienie na Mazowszu opisał Andrzej Jacyna, dyrektor wojewódzkiego oddziału NFZ, to wierzchołek góry lodowej. Jego działanie streścił w piśmie przekazanym w zeszłym tygodniu minister Julii Piterze. Twierdził, że polega on na zmowie lekarzy, którzy bez wiedzy pacjentów wypisują recepty, wykorzystując ich dane, które następnie realizowane są we współdziałających z nimi aptekami. Nieuczciwe apteki mogą zarabiać na samej refundacji albo przekazywać leki do dalszego obrotu nieuczciwym lekarzom.

Pitera podjęła wczoraj pierwsze kroki potrzebne dla zbadania sprawy. Skierowała do warszawskiej prokuratury okręgowej zapytania o to, jaka była skala zawiadomień o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy i aptekarzy wyłudzających pieniądze z NFZ.

"W zależności od tych wyjaśnień zdecyduję, jakie kroki należy podjąć, żeby ograniczyć proceder" - mówi Pitera i zapowiada sprawdzenie w pozostałych oddziałach NFZ, jaka jest skala problemu. "Trzeba wyjaśnić, dlaczego wcześniej nie informowano przełożonych o tym, co się dzieje" - zapowiada Pitera.

Na nasz tekst zareagowała też Naczelna Rada Aptekarska. "Nie wyobrażam sobie, że proceder może funkcjonować bez wiodącej w nim roli lekarzy" - wyjaśnił nam Piotr Jóźwiakowski, rzecznik Naczelnej Rady Lekarskiej, który wysłał do redakcji komunikat, w którym zapewnia, że Izba jest żywo zainteresowana wyjaśnieniem wszystkich praktyk korupcyjnych na styku farmaceuta - lekarz, lekarz - apteka. Aptekarze, jako najbardziej podejrzanych o stosowanie nielegalnych praktyk wskazują tych właścicieli aptek, którzy nie są z wykształcenia farmaceutami. Dodają, że to NFZ powinien wyśledzić, których lekarzy dotyczy proceder, bo to on ma możliwość skontrolowania, którzy lekarze są nieuczciwi.

Ale Jacek Paszkiewicz, prezes Funduszu twierdzi, że nie jest to takie proste. "Musimy zatrudnić zdecydowanie więcej wyspecjalizowanych kontrolerów i wdrożyć nowe procedury uszczelniające system" - mówi prezes NFZ i ujawnia, że w tej sprawie na bieżąco współpracuje już z Markiem Twardowskim, wiceministrem zdrowia odpowiadającym w resorcie za politykę lekową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj