Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostatnia droga zakatowanego Bartusia

24 maja 2008, 15:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Nie pozwól krzywdzić dzieci, są takie bezbronne", "Dość społecznej znieczulicy" - te hasła towarzyszyły ponad setce ludzi, którzy przeszli ulicami Kamiennej Góry. To reakcja na śmierć 3,5-letniego Bartusia zakatowanego przez opiekunów. Chłopiec został wczoraj pochowany w Wałbrzychu.

Mieszkańcy Kamiennej Góry, przeszli z centrum miasta do ulicy Jedwabnej, gdzie Bartek mieszkał z mamą i jej konkubentem, który go zabił. Na ulicy zapalili znicze i złożyli kwiaty.

Na czele pochodu szła grupka dzieci. To one przygotowały napisy na transparentach. "Chcieliśmy zaprotestować przeciwko temu, co spotkało Bartka, ale i przeciwko wszystkim dorosłym, którzy biją dzieci" - powiedział PAP 14-letni Mateusz.

Jak powiedziała Agnieszka Mastej, współorganizatorka marszu, pochód został zorganizowany, ponieważ mieszkańcy Kamiennej Góry chcieli zamanifestować, iż nie są potworami i nie wszyscy traktują swoje dzieci tak, jak został potraktowany mały Bartek. Apelowała do zgromadzonych, by nie bać się interwencji, gdy słyszymy za ścianą płacz dziecka. "Dziecko może płakać, bo ktoś robi mu krzywdę, ale i dlatego, że coś stało się jego mamie, że ktoś potrzebuje pomocy" - przekonywała mieszkanka Kamiennej Góry.

Godzinę później Bartuś został pochowany na wałbrzyskim cmentarzu. Chłopczyka przyszła pożegnać jego babcia ze strony mamy Irena Ż. oraz ojciec Dariusz K. Babcia przyznała, że wiedziała o biciu Bartka przez jego matkę i konkubenta. "Ale co mogłam zrobić? Gdy zwracałam uwagę córce, to ona zabierała Bartusia i wyjeżdżała do Kamiennej Góry" - mówiła kobieta. Ojciec powiedział natomiast, że kilka razy widział sine ślady na ciele syna, ale matka dziecka twierdziła, że to od upadku z huśtawki.

Pobitego 3,5-letniego Bartka przyniosła do szpitala w zeszłą niedzielę matka. Prawdopodobnie chłopiec nie żył od kilku godzin. Lekarze próbowali chłopca reanimować. Bezksutecznie... Bartuś zmarł z powodu obrzęku i krwiaka mózgu oraz krwotoku wewnętrznego w okolicach lędźwiowych. Policjanci byli zszokowani. "Dziecko zostało zmasakrowane" - mówił szef Prokuratury Rejonowej w Kamiennej Górze, Tadeusz Gąsior.

Mariusz V. i Iwona K. są podejrzani o znęcanie się nad chłopcem ze szczególnym okrucieństwem. Ponadto konkubent ma jeszcze zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym, a matka - zarzut nieudzielenia pomocy. Kobiecie grozi do 10 lat więzienia, jej konkubentowi do 12 lat. Oboje nie przyznają się do zarzutów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj