W obozie rządowym, a także wśród tzw. nowych sędziów Sądu Najwyższego, widać coraz większe zniecierpliwienie tym, że po niemal dwóch tygodniach od zwołania w tym celu zgromadzenia nie udało się wyłonić pięciu kandydatów na I prezesa SN. Dlatego też coraz głośniej mówi się o podjęciu zdecydowanych kroków, które miałyby ten proces przyspieszyć.
– mówi osoba zaliczana do grupy nowych sędziów.
Jednak politycy obozu rządzącego dystansują się od takich pomysłów. mówi Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.
Za obstrukcję obóz rządzący uznaje domaganie się przez tzw. starych sędziów uchwalenia porządku obrad oraz zorganizowania na nowo wyborów członków komisji skrutacyjnej, która
ma liczyć głosy oddane na kandydatów na I prezesa SN. Ich zdaniem bez tego wybory będą mogły być kwestionowane w przyszłości.
słyszymy.
Te zapowiedzi oburzają Krystiana Markiewicza, prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
– zaznacza sędzia. Jak dodaje, jest to groźba bezprawna, dlatego też ten, kto jest jej autorem, powinien odpowiedzieć nie tylko dyscyplinarnie, ale również karnie. A jeśli chodzi o ewentualne zmiany w prawie, to nie ma złudzeń, że będą one zmierzać do dalszego podporządkowania SN politykom.
Obrady wznowić ma Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN
Do tej pory się to nie udało, gdyż wśród członków zgromadzenia nastąpił rozłam. Tak zwani starzy sędziowie stanęli na stanowisku, że na początku należy przyjąć porządek obrad. Podnosili również, że wybór komisji, która miała z kolei wyłonić członków komisji skrutacyjnej mającej liczyć głosy oddane na kandydatów na I prezesa SN, nastąpił w sposób nieprawidłowy. Z kolei tzw. nowi sędziowie, do których zalicza się także obecny przewodniczący zgromadzenia Aleksander Stępkowski, uważają, że wszystko przebiega zgodnie z prawem, w związku z czym nie ma co wracać do tych kwestii.
zapowiada sędzia Stępkowski. Jak tłumaczy, są one niezgodne z ustawą o SN, która przewiduje, że jedynym zadaniem Zgromadzenia Ogólnego jest wyłonienie pięciu kandydatów na I prezesa SN.
Sędzia Stępkowski podjął również decyzję, że oświadczenia, jakie mają teraz składać sędziowie ubiegający się o status kandydatów na I prezesa SN, będą trwać maksymalnie 15 minut.
– mówi sędzia Stępkowski. Nie będzie za to limitów czasowych, jeżeli chodzi o zadawanie pytań kandydatom oraz na udzielanie odpowiedzi.
Dlatego też zdaniem przewodniczącego zgromadzenia to, jak będą wyglądały piątkowe obrady, będzie głównie zależało od samych kandydatów.
podkreśla sędzia Stępkowski. Jak dodaje, jego rolą jest zminimalizowanie tego ryzyka.
Przewodniczący zgromadzenia nie ukrywa, że pewne zabiegi niektórych członków zgromadzenia odbiera jako celowe działanie zmierzające do przeciągnięcia całej procedury.
zaznacza Aleksander
.Sędziowie, którzy domagają się m.in. wyboru na nowo członków komisji skrutacyjnej, gdyż ich zdaniem podczas tych wyborów doszło do poważnych nieprawidłowości, odpierają zarzuty o stosowanie celowej obstrukcji.
mówił w wywiadzie dla DGP Bohdan Bieniek, zaliczany do grona tzw. starych sędziów.
Tuż przed wznowieniem obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zleciło przeprowadzenie badań opinii publicznej Ogólnopolskiemu Panelowi Badawczemu „Ariadna”. Ponad tysiąc osób odpowiedziało na pytania dotyczące wyborów I prezesa SN.
Zdecydowana większość respondentów uznała, że postawa prezydenta w tym sporze wskazuje na to, że chce on sobie podporządkować SN, jedynie 10 proc. uważało inaczej. Kolejne pytania dotyczyły m.in. cech, jakimi powinien legitymować się kandydat na I prezesa SN. Tutaj zdecydowana większość, bo 55 proc. respondentów, wskazywała na konieczność dążenia przez taką osobę do zachowania niezależności SN od wszelkich wpływów politycznych. Z badań wynika również, że chcemy, aby I prezes SN respektował orzeczenia polskich sądów i europejskich trybunałów oraz posiadał wieloletnie doświadczenie w orzekaniu w SN. Za niepożądane większość przebadanych wskazywała: zajmowanie stanowisk politycznych czy zażyłe kontakty z politykami. Takiego zdecydowania nie było przy pytaniu o objęcie urzędu przez startującego w wyborach na I prezesa SN na skutek poparcia obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Tutaj aż 40 proc. wybrało odpowiedź „trochę niepożądane, a trochę pożądane”.
Badanie zostało przeprowadzone także w środowisku sędziowskim (niemal 600 sędziów, przede wszystkim rejonowych i okręgowych). Wynika z niego, że prezydent swoją postawą daje wyraźny sygnał, że zależy mu na zmniejszeniu niezależności SN i podporządkowaniu go sobie (tak uważa 89,1 proc. respondentów). Przeciwnego zdania jest zaledwie 5,2 proc. badanych. Zdecydowana większość sędziów, którzy wzięli udział w badaniu, chciałaby również, aby odbyły się publiczne wysłuchania kandydatów na I prezesa SN.
Sędziowie także mogli wskazać, jakie cechy kandydatów mają znaczenie w wyścigu o fotel I prezesa SN. Zdecydowana większość uznała, że istotne znaczenie mają tutaj m.in.: poparcie większości Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, duże poparcie wśród środowiska sędziowskiego, zdecydowane dążenie do zachowania niezależności SN czy uznawanie orzeczeń polskich sądów oraz europejskich trybunałów. Respondenci ponadto wymieniali bogaty dorobek orzeczniczy oraz szacunek dla konstytucyjnych organów władzy publicznej.
Jako najmniej pożądane cechy kandydatów na I prezesa SN sędziowie wskazywali: powołanie na urząd I prezesa SN dzięki wsparciu obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, zajmowanie stanowisk politycznych, zażyłe kontakty z politykami czy uwikłanie w postępowania dyscyplinarne.
OPINIA
Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”