Dziennik Gazeta Prawana logo

Maleszka jednak pisał w "Wyborczej"

29 czerwca 2008, 17:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po tym jak Lesław Maleszka został zdekonspirowany jako agent SB, miał zakaz pisania w "Gazecie Wyborczej", gdzie był zatrudniony. Tyle oficjalna wersja. Jednak były redaktor "Wyborczej", obecnie zastępca redaktora naczelnego "Newsweeka" Aleksander Kaczorowski ujawnia, że Maleszka nadal pisał teksty. Używał pseudonimu Elem pochodzącego od swych inicjałów - podaje serwis tvp.info.

"Jesienią 2001 roku, po ujawnieniu przez dawnych kolegów Maleszki jego agenturalnej przeszłości, w redakcji <Gazety Wyborczej> zapadły decyzje, że pozostanie on w pracy, że będzie nadal redaktorem i że nadal będzie publikował pod pseudonimem. Pseudonim Elem - od inicjałów Lesława Maleszki - został wybrany po kilku tygodniach. Teksty tak podpisane ukazały się" - powiedział w programie Rafała Ziemkiewicza "O co chodzi" Aleksander Kaczorowski, który w czasie, gdy sprawa Maleszki została ujawniona, pracował w "Gazecie Wyborczej".

"Praktycznie od początku było jasne ze Maleszka zostanie w gazecie. To była osobista decyzja Adama Michnika, którą przeforsował wbrew większości redakcji. Nie ukrywam, że wtedy byłem tego samego zdania co Michnik. Uważałem ze Maleszka powinien pozostać, natomiast problem polegał na tym w jakim charakterze. Można parzyć herbatę, spinacze przypinać a niekoniecznie trzeba być redaktorem w dziale publicystyki i niekoniecznie pisać teksty" - mówił Kaczorowski.

W archiwum "Gazety Wyborczej" można znaleźć tekst podpisany "Elem". Ma on tytuł "Niemieckie spory" i ukazał się w wydaniu świątecznym GW 1. 06.2002 roku. Dotyczy m.in. udziału Bundeswehry w misjach pokojowych w Kosowie i Afganistanie.

"Mniej więcej w tym samym czasie dotarły informacje z teczki Bronisława Wildsteina, z których wynikało, że Maleszka nie był nieszczęsną ofiarą złamaną przez SB, ale agentem prowokatorem. Wyciągał najbardziej intymne historie i mówił esbekom jak mają się rozprawić z ludźmi, którzy uważali go za przyjaciela. Ja nie mogłem tego znieść" - opowiada Kaczorowski i tłumaczy, że wtedy odszedł z "Gazety Wyborczej".

Co na to "Gazeta"? "Nie damy się wciągnąć w niekończącą się dyskusję" - mówi Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego "GW. Dodaje, że Maleszka powinien sam się tłumaczyć ze swej przeszłości.

Lesław Maleszka był agentem SB o pseudonimie "Ketman". Donosił na swych najbliższych przyjaciół, m.in. na zamordowanego przez SB Stanisława Pyjasa. Pracował w "GW" nawet po ujawnieniu jego przeszłosci. "Gazeta Wyborcza" ostatecznie rozstała się z Maleszką dopiero 20 czerwca, tuż przed emisją w TVN filmu "Trzej kumple".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj