Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja kontra aktywiści LGBT. Posłowie Lewicy bronili zatrzymanych. KOMENTARZ Trzaskowskiego [WIDEO]

8 sierpnia 2020, 08:27
[aktualizacja 7 sierpnia 2020, 22:16]
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Policja kontra demonstranci
<p>Policja kontra demonstranci</p>/PAP
Protest kilkudziesięciu aktywistów na Krakowskim Przedmieściu. Doszło do przepychanek z policją. Ma to związek z decyzją sądu o dwumiesięcznym areszcie dla aktywisty LGBT Michała Sz. (identyfikuje się jako kobieta - Margo). Wieczorem osoba z tęczową flagą weszła na pomnik smoleński, a inni protestujący zawiesili tęczową flagę na pomniku Mikołaja Kopernika. Posłowie KO i Lewicy interweniowali w sprawie zatrzymanych przez policję w Warszawie aktywistów LGBT. Na stołecznych komisariatach próbowali "monitorować" działania policji wobec zatrzymanych i udzielali informacji ich bliskim i znajomym

Według informacji jakie przekazała PAP posłanka KO Klaudia Jachira, wraz z nią w sprawie zatrzymanych interweniowali na komisariatach policji posłowie KO: Michał Szczerba, Katarzyna Piekarska, Urszula Zielińska i Magdalena Filiks, a także posłowie Lewicy Anna Maria Żukowska i Krzysztof Śmiszek. Z publikowanych przez parlamentarzystów na Twitterze informacji wynika, że w tej grupie były też posłanki Lewicy Magdalena Biejat oraz Beata Maciejewska.

Jak podkreśliła Jachira posłowie interweniują na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Z posłami są prawnicy, którzy mają towarzyszyć zatrzymanym podczas przesłuchań. Jachira - która w nocy była wraz z Zielińską na komisariacie na ul. Wilczej, gdzie przewieziono cześć zatrzymanych - wyjaśniła, że pozostali posłowie rozjechali się w nocy po warszawskich komisariatach, gdzie też trafili zatrzymani demonstranci. Posłowie starają się ustalić liczbę zatrzymanych i miejsca ich pobytu. Pytają o to ich bliscy i znajomi, których kilkunastu wyczekuje przed komisariatem. Jachira oceniła, że według jej szacunków, zatrzymanych zostało w piątek około 50 osób. Stwierdziła, że są oni w sześciu warszawskich komisariatach. Jak dotąd nie udało się posłom ustalić, gdzie jest umieszczonych około 12 zatrzymanych. Jak wyjaśniła te informacje zebrali posłowie w nocy na poszczególnych komendach.

Według Jachiry policja nie podaje dokładnych informacji o liczbie zatrzymanych i nie udziela też informacji osobom z zewnątrz. Potwierdza natomiast fakt zatrzymania i pobytu osoby na danym komisariacie odpowiadając na pytania posłów, którzy zadają je proszeni o to przez osoby będące na zewnątrz komisariatu - Jachira i Zielińska, które są na komisariacie i komunikują się z zebranymi przez okno. Posłanka KO wyjaśniła, że posłowie chcą "monitorować" działania policji wobec zatrzymanych, zbierać informację o nich i udostępniać je ich bliskim i znajomym. "Jestem tu po to, żeby pomóc ludziom i - na tyle na ile mam uprawnienia wynikające z pełnionej funkcji - pilnować czynności wykonywanych przez policję" - powiedziała Jachira. "Będziemy tu dopóki nasza obecność będzie potrzebna i będzie miała sens. Jak zobaczymy, że dalej jest już tylko rola parowników, to na pewno nie będziemy tego przedłużać" - dodała. Mówiąc o zatrzymaniach stwierdziła: "to nie miało nic wspólnego z państwem prawa, to była łapanka".

O dramatycznych scenach na warszawskich ulicach opowiadała też posłanka Magdalena Filiks. W emocjonalnym wpisie na Facebooku opisała, jak wyglądała brutalna interwencja policji wobec młodej dziewczyny. Dopiero interwencja parlamentarzystki zmusiła policję do zmiany zachowania. 

To jest Julia. Biegłam przez Krakowskie Przedmieście w stronę kolejnych osób, które nie zdążyły uciec przed policją....

Opublikowany przez Magdalena Filiks - Posłanka na Sejm RP Piątek, 7 sierpnia 2020

Prezydent Warszawy do całej sytuacji odniósł się dopiero po zajściach. Władza cynicznie dąży do zaognienia sytuacji w Polsce i próbuje nas dzielić i napuszczać na siebie. To, co dzieje się dziś na ulicach mojego miasta przypomina metody znane z poprzedniej epoki - ocenił policyjne zatrzymania uczestników protestu w obronie aktywistki LGBT w Warszawie prezydent miasta Rafał Trzaskowski.

Według policji we wczorajszych zajściach zatrzymano 48 osób. 

Policja: Część osób z autorytetem, wśród nich są politycy, próbuje sprowadzić nasze działania w innym kierunku

Wczorajsze zatrzymanie Michała Sz. było związane są z przestępstwem. Natomiast część osób z autorytetem, wśród nich są politycy, próbuje sprowadzić nasze działania w innym kierunku – powiedział w sobotę PAP rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak. Marczak podkreślił, że policja otrzymała– poinformował.

Do zatrzymania doszło w piątek na Krakowskim Przedmieściu. – relacjonował Marczak.

Dodał, że w momencie, kiedy pojawiły się "kolejne siły i środki", policja przystąpiła do – jak to określił – - powiedział rzecznik stołecznej policji.

– zaznaczył Marczak.  - podkreślił Marczak.

Wszystko zaczęło się w piątek po południu. Najpierw aktywiści usiedli na chodniku pod pomnikiem Mikołaja Kopernika oraz na jezdni i blokowali przejazd policyjnego auta, w którym siedział m.in. Michał Sz. Pojazd otoczył policyjny kordon. Michał Sz. został zatrzymany pod kościołem św. Krzyża.

Gdy samochód z aktywistą ruszył doszło do przepychanek z policją, która go eskortowała. Kilka osób upadło na ziemię i zostało przytrzymanych przez funkcjonariuszy.Radiowóz z Michałem Sz. odjechał, ale protest wciąż trwał. Aktywiści byli zatrzymywani przez policjantów. Niektórzy blokowali policyjne samochody, w których były zatrzymane osoby. Protestujący wykrzykiwali hasła: "Faszyści, policja - jedna koalicja", "Solidarność naszą bronią", "Zamkniecie jedną, przyjdą następne". Aktywiści mieli ze sobą tęczowe flagi, wielu na twarzach miało maseczki w tęczowych kolorach.

Wcześniej aktywiści LGBT protestowali w tej sprawie przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii.Przez użytkowników mediów społecznościowych jest udostępniane zdjęcie, na którym widać, jak na szczycie pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego siedzi osoba z uniesioną ręką, w której trzyma tęczową flagę. Na pomniku Mikołaja Kopernika również zawieszono taką flagę.

W połowie lipca, zgodnie z decyzją sądu wobec Sz. zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł. Sz. został wcześniej zatrzymany przez policję. Postawiono mu zarzuty w związku z czynnym udziałem w zbiegowisku przy ul. Wilczej. Sz. zarzucono, że 27 czerwca "wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami uszkodził samochód marki renault master, poprzez przecięcie opon, pocięcie plandeki, urwanie lusterka, oderwanie tablicy rejestracyjnej, uszkodzenie kamery cofania oraz pobrudzenie pojazdu farbą". Łączna wartość strat - jak poinformowała prokuratura - wyniosła ponad 6 tys. zł na szkodę Fundacji "Pro-Prawo do Życia".

Aktywiście zarzucono również, że w trakcie zajścia przewrócił Łukasza K. na chodnik, czym spowodował u niego obrażenia w pleców i lewego nadgarstka. "Zarzut obejmuje także stosowanie przemocy polegającej na szarpaniu i popychaniu Łukasza K. w celu zmuszenia pokrzywdzonego do zaprzestania nagrywania przebiegu zdarzenia" - informowała prokuratura.

W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie zadecydował o zastosowaniu wobec Michała Sz. dwumiesięcznego aresztu tymczasowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj