Podejrzanemu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Reklama

Grzegorz Ł. przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów o charakterze występku chuligańskiego, popełnionych bez powodu.

Stwierdził, że wynikiem jego zachowania był alkohol, który spożył w znacznych ilościach. Nie do końca pamięta nawet przebieg zdarzeń. Powiedział, że jest gotów przeprosić obu ratowników medycznych za krzywdy moralne i fizyczne, które im wyrządził – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Dodał, że prokuratura złożyła do Sądu Rejonowego w Białogardzie wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania podejrzanego na okres trzech miesięcy. Sąd przychylił się do wniosku,

Z uwagi na to, że podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia, ta obawa ponownej ucieczki zdaniem prokuratora jest uzasadniona – podkreślił prok. Gąsiorowski.

Do zdarzenia doszło w niedzielę, ok. 5 rano. Ratownicy medyczni zostali wezwani do kobiety, która zasłabła podczas wesela w Świdwinie. Na miejscu spotkali się z agresją. Według wstępnych ustaleń policji, weselnikom najprawdopodobniej nie odpowiadał czas, w jakim przyjechali ratownicy. Jak podała Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego na Facebooku, jeden z uczestników imprezy "zaczął szarpać i siłą wyciągać z karetki kierowcę", "uderzył też w twarz i klatkę piersiową ratownika medycznego, który próbował uspokoić sytuację i pomóc koledze". Ratownicy mieli być kopani w trakcie udzielania pomocy pacjentce. Ta w karetce odzyskała przytomność i odmówiła przewiezienia do szpitala.