Jak czytamy w komunikacie Zespołu Prasowy KWP we Wrocławiu, sprawa zaczęła się od zgłoszenia dotyczącego pasażera, który niezgodnie z regulaminem przewoźnika próbował przewieźć w autobusie elektryczną hulajnogę. Zaznaczyć w tym miejscu należy, że tego rodzaju sprzęt posiada akumulator, który w przypadku ewentualnego rozszczelnienia lub wybuchu stwarza realne zagrożenie dla osób podróżujących autobusem.

Reklama

PEŁEN ZAPIS ZAJŚCIA UDOSTĘPNIONY PRZEZ POLICJĘ>>>

Pasażerem, który nie chciał się dostosować do regulaminu przewoźnika, okazał się 35-letni jeleniogórzanin, który przebywał z nieletnimi dziećmi. Od mężczyzny wyraźnie było czuć woń alkoholu. Policjanci ponownie poinformowali go o tym, że może kontynuować podróż bez hulajnogi bądź z nią wysiąść. Ponadto w trakcie czynności okazało się również, że mężczyzna był poszukiwany. Funkcjonariusze polecili mu, aby wysiadł z autobusu w związku z faktem łamania regulaminu przewoźnika, jak również w związku z koniecznością wykonania czynności odnośnie ustalenia jego miejsca pobytu. 35-latek jednak nie reagował na żadne polecenia, wobec tego funkcjonariusze zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego i wyprowadzić go z autobusu. W trakcie przewozu do komisariatu mężczyzna był wulgarny, agresywny, wyzywał funkcjonariuszy. Został zatrzymany w policyjnym areszcie. Przedstawiono mu zarzuty w tej sprawie a Prokurator Rejonowy w Jeleniej Górze zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji - czytamy w komunikacie.

Według policji, kilka godzin przed zatrzymaniem 35-latka, te same dzieci chcąc podróżować autobusem z hulajnogą elektryczną, zostały poproszone przez kierowcę o jego opuszczenie, co uczyniły. Po kilku godzinach pojawiły się w autobusie z zatrzymanym później mężczyzną oraz elektryczną hulajnogą.

KOMENTARZE

Do sprawy odniósł się m.in. poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński.

Reklama

"Ktoś oszalał! Składam interpelacje @MSWiA_GOV_PL o celowość takich akcji!" - napisał Joński na Twitterze.

Oburzenia nie kryje również publicysta Tomasz Terlikowski.

"Przemoc nigdy nie jest celem, a pokazanie, że ma się władzę dowodzi braku profesjonalizmu . Z akcji z ojcem dzieci i hulajnogą ktoś powinien się wytłumaczyć. I dotyczy to zarówno @PolskaPolicja i ich przełożonych politycznych. Nie ma się czym zachwycać. To może spotkać każdego" - napisał Terlikowski.

Dziennikarz Łukasz Warzecha, uważa, że policja przekroczyła pewne granice.

"Kilka uwag do filmu z akcją policji autobusie i na tym kończę: 1. Nie, policja nie ma w sprawie każdej pierdoły i każdej dyskusji kończyć interwencji rzucaniem na glebę. Policjant ma umieć także mediować, przekonywać, oceniać całą sytuację i dobrać do niej środki" - zaczął wpis Warzecha.

Poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz również skomentował nagranie.

"Właśnie próbowaliśmy dziś na Komisji Spraw Wewnętrznych powiedzieć to samo przy okazji reakcji policji w czasie zajść w Warszawie 07.08. Mimo przedstawienia faktów i świadków - grochem o ścianę. Ale MSW bardzo z siebie zadowolne, prawda @WasikMaciej ?" - dopytuje polityk.

W ostrych słowach do zdarzenia odniósł się również były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.

"Przykro patrzeć. Co wy z ludźmi robicie?" - czytamy we wpisie Arłukowicza.

Były szef CBA Paweł Wojtunik napisał na Twitterze, że "kiedyś, w czasach CBŚ, nawet największych bandytów nie zatrzymywaliśmy przy dzieciach! Właśnie z uwagi na dobro niewinnych dzieci i ryzyko późniejszej traumy. Niezależnie od powodu tego zatrzymania @PolskaPolicja znowu przegrała..."

Odpowiedź policji

"Przede wszystkim mężczyzna był poszukiwany - interwencja w związku ze zgłoszeniem kierowcy wobec mężczyzny pod wpływem alkoholu, który pomimo próśb kierowcy naruszał prawo, znieważył interweniujących funkcjonariuszy oraz groźbą próbował zmusić ich do odstąpienia od czynności" - czytamy we wpisie.

Stanowisko MZK

W opublikowanym na stronie internetowej MZK oświadczeniu napisano, że zgodnie z regulaminem pasażer może jechać tylko z bagażem podręcznym spakowanym do np. torby, walizki, kufra, plecaka. Wyjątek stanowi dozwolony transport wózków dziecięcych i wózków inwalidzkich, natomiast przewóz roweru jest obwarowany dodatkowymi warunkami i przepisami. "Regulamin zabrania także przewożenia przedmiotów stanowiących zagrożenie dla innych osób. Zgodnie z wytycznymi organizatora transportu z przewozu został wykluczony również elektryczny skuter" - podano w oświadczeniu.

Prezes Agata Buśko oceniła, że kierowca zachował się wzorowo - był kulturalny i spokojny, nie wdawał się w dyskusje z zachowującym się nerwowo i pobudzonym mężczyzną. O tym, że nie słucha on próśb kierowcy o opuszczenie autobusu, kierowca zgodnie z procedurą powiadomił dyspozytora, który z kolei zawiadomił policję - wyjaśniła prezes.

Jak podkreślono w oświadczeniu, w internecie pojawił się tylko niewielki fragment zapisu całego zdarzenia, które trwało kilkadziesiąt minut. Mężczyzna nie tylko był pobudzony, ale spożywał w autobusie alkohol – co widać na nagraniu autobusowego monitoringu. Prezes dodała, że nie może upublicznić nagrania z monitoringu, ponieważ jest ono w dyspozycji śledczych. Drodzy Pasażerowie i zatroskani Obywatele nie wyciągajcie pochopnych wniosków na podstawie krótkiego fragmentu nagrania, które znalazło się internecie - napisano. Nasz kierowca od momentu zabrania mężczyzny przez policję opiekował się dziećmi. Naszym priorytetem jako firmy jest bezpieczeństwo przewożonych pasażerów, z czego sumiennie wywiązaliśmy się w tej sytuacji - podsumowała prezes MZK.