Jak czytamy w komunikacie Zespołu Prasowy KWP we Wrocławiu,
PEŁEN ZAPIS ZAJŚCIA UDOSTĘPNIONY PRZEZ POLICJĘ>>>
- czytamy w komunikacie.
Według policji, kilka godzin przed zatrzymaniem 35-latka, te same dzieci chcąc podróżować autobusem z hulajnogą elektryczną, zostały poproszone przez kierowcę o jego opuszczenie, co uczyniły. Po kilku godzinach pojawiły się w autobusie z zatrzymanym później mężczyzną oraz elektryczną hulajnogą.
KOMENTARZE
Do sprawy odniósł się m.in. poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński.
"Ktoś oszalał! Składam interpelacje @MSWiA_GOV_PL o celowość takich akcji!" - napisał Joński na Twitterze.
Oburzenia nie kryje również publicysta Tomasz Terlikowski.
"Przemoc nigdy nie jest celem, a pokazanie, że ma się władzę dowodzi braku profesjonalizmu . Z akcji z ojcem dzieci i hulajnogą ktoś powinien się wytłumaczyć. I dotyczy to zarówno @PolskaPolicja i ich przełożonych politycznych. Nie ma się czym zachwycać. To może spotkać każdego" - napisał Terlikowski.
Dziennikarz Łukasz Warzecha, uważa, że policja przekroczyła pewne granice.
"Kilka uwag do filmu z akcją policji autobusie i na tym kończę: 1. Nie, policja nie ma w sprawie każdej pierdoły i każdej dyskusji kończyć interwencji rzucaniem na glebę. Policjant ma umieć także mediować, przekonywać, oceniać całą sytuację i dobrać do niej środki" - zaczął wpis Warzecha.
Poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz również skomentował nagranie.
"Właśnie próbowaliśmy dziś na Komisji Spraw Wewnętrznych powiedzieć to samo przy okazji reakcji policji w czasie zajść w Warszawie 07.08. Mimo przedstawienia faktów i świadków - grochem o ścianę. Ale MSW bardzo z siebie zadowolne, prawda @WasikMaciej ?" - dopytuje polityk.
W ostrych słowach do zdarzenia odniósł się również były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
"Przykro patrzeć. Co wy z ludźmi robicie?" - czytamy we wpisie Arłukowicza.
Były szef CBA Paweł Wojtunik napisał na Twitterze, że "kiedyś, w czasach CBŚ, nawet największych bandytów nie zatrzymywaliśmy przy dzieciach! Właśnie z uwagi na dobro niewinnych dzieci i ryzyko późniejszej traumy. Niezależnie od powodu tego zatrzymania @PolskaPolicja znowu przegrała..."
Odpowiedź policji
"Przede wszystkim mężczyzna był poszukiwany - interwencja w związku ze zgłoszeniem kierowcy wobec mężczyzny pod wpływem alkoholu, który pomimo próśb kierowcy naruszał prawo, znieważył interweniujących funkcjonariuszy oraz groźbą próbował zmusić ich do odstąpienia od czynności" - czytamy we wpisie.
Stanowisko MZK
W opublikowanym na stronie internetowej MZK oświadczeniu napisano, że zgodnie z regulaminem pasażer może jechać tylko z bagażem podręcznym spakowanym do np. torby, walizki, kufra, plecaka. Wyjątek stanowi dozwolony transport wózków dziecięcych i wózków inwalidzkich, natomiast przewóz roweru jest obwarowany dodatkowymi warunkami i przepisami. "Regulamin zabrania także przewożenia przedmiotów stanowiących zagrożenie dla innych osób. Zgodnie z wytycznymi organizatora transportu z przewozu został wykluczony również elektryczny skuter" - podano w oświadczeniu.
Prezes Agata Buśko oceniła, że kierowca zachował się wzorowo - był kulturalny i spokojny, nie wdawał się w dyskusje z zachowującym się nerwowo i pobudzonym mężczyzną. - wyjaśniła prezes.
Jak podkreślono w oświadczeniu, w internecie pojawił się tylko niewielki fragment zapisu całego zdarzenia, które trwało kilkadziesiąt minut. Mężczyzna nie tylko był pobudzony, ale spożywał w autobusie alkohol – co widać na nagraniu autobusowego monitoringu. Prezes dodała, że nie może upublicznić nagrania z monitoringu, ponieważ jest ono w dyspozycji śledczych. - napisano. - podsumowała prezes MZK.