Budowa płotu ma chronić przed przemieszczaniem się dzików, które są nosicielami ASF. Ogrodzenie ma zostać postawione wzdłuż rzeki Wisły. Chcemy w ten sposób wzmocnić tę rolę ochronną Wisły, którą ta rzeka pełni. W naszym regionie nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego zakażenia u dzika czy świni, mimo że w sąsiednim województwie lubelskim pierwszy taki przypadek odnotowano w październiku 2018 roku, czy prawie dwa lata temu. Pojawiały się też przypadki zachorowań w okolicach Tarnobrzega, ale szczęśliwie nie przeszło to na naszą stronę - powiedział PAP świętokrzyski wojewódzki lekarz weterynarii Tadeusz Kulkiewicz.

Reklama

Mimo braku ognisk ASF, woj. świętokrzyskie prowadzi cały czas badania kontrolne w obszarach ochronnych na wschodzie i północy regionu. Wszystkie odstrzelone lub padłe tam dziki podlegają obowiązkowemu badaniu na ASF. "Na tych terenach w ciągu dwóch ostatnich lat odstrzelono ponad 6 tys. dzików, a łącznie z padłymi zwierzętami i takimi, które zginęły w wypadkach, przebadano blisko 7 tys. sztuk. Żaden dzik nie był chory na ASF" – podkreślił Kulkiewicz.

Świętokrzyski lekarz weterynarii dodał, że najprawdopodobniej przyczyną takiego stanu rzeczy jest Wisła, która pełni rolę bariery w rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń. Jak poinformował Kulkiewicz, w tym roku w Polsce stwierdzono 83 ogniska ASF, z tego najwięcej w woj. lubelskim. Kilka lat temu w północnej części woj. lubelskiego było najwięcej zachorowań, a teraz to systematycznie obniża się w kierunku południowym, na wysokości naszego województwa. Do tego dochodzi Podkarpacie, gdzie skala zachorowań jest dużo mniejsza, ale pojawiają się tam kolejne przypadki zachorowań u dzików. Wydaje się więc, że tą drogą choroba mogłaby dotrzeć do nas – zaznaczył Kulkiewicz.

Po to, by dodatkowo zabezpieczyć region przed tą chorobą, władze regionu planują budowę 70-kilometrowego ogrodzenia wzdłuż najdłuższej polskiej rzeki. Płot będzie budowany wzdłuż drogi krajowej nr 79 od miejsca, gdzie krzyżuje się z szerokotorową linią hutniczą do Sandomierza, a później od Sandomierza drogą wojewódzką nr 777 do skrzyżowania z drogą nr 74. Płot nie będzie stawiany na terenach zurbanizowanych, gdzie są duże skupiska ludzi.

Liczymy, że opóźni to albo nawet zatrzyma rozprzestrzenianie się tej choroby. Oczywiście stuprocentowej pewności nie ma, ale każda zapora stanowi dodatkowe utrudnienie w przemieszczaniu się dzików – dodał świętokrzyski lekarz weterynarii, który wstępny koszt całej inwestycji szacuje od 3 do 5 mln zł. Pójdzie na to ogromna ilość materiałów - 70 km siatki, żerdzie, które na ziemi będą przyciskały ten płot; do tego dochodzą słupki, które będą stały co dwa metry. Jeśli prace zostaną zlecone drogowcom, to oni prawdopodobnie nie będą tego wykonywali własnymi siłami, ale zlecą to firmie zewnętrznej, najprawdopodobniej w trybie przetargowym – powiedział Kulkiewicz.

Dodał, że budowa ogrodzenia, jeśli zgodę na to wyrażą władze województwa, mogłaby się rozpocząć najwcześniej za dwa, trzy tygodnie. Różni wykonawcy deklarują nam, że w ciągu dnia są w stanie wybudować płot długości 3 km. Wynika z tego, że prace potrwałyby około miesiąca. Do tego dochodzą przetargi i czas na ewentualne odwołania. W mojej ocenie ten płot może powstać najwcześniej za około półtora miesiąca - przewiduje Kulkiewicz.

Według wicewojewody świętokrzyskiego budowa płotu jest koniecznością. Nie mamy wyjścia, jeśli chcemy chronić nasze województwo prze ASF i naszych hodowców trzody chlewnej – powiedział Nowak. Dodał, że to ochrona nie tylko regionu świętokrzyskiego, ale całej Polski. Jeśli chore dziki pojawią się u nas, to przejdą dalej - trafią do Małopolski, woj. łódzkiego i dalej. To nie my odgradzamy się jako województwo, ale ogradzamy możliwość migracji dzików w głąb Polski – podkreślił wicewojewoda świętokrzyski.

Ostateczne decyzje dotyczące budowy płotu mają zapaść w czwartek podczas roboczego posiedzenia sztabu kryzysowego, które odbędzie się w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim.