W poniedziałek rano policjanci wyprowadzili księdza i jeszcze jedną osobę z domu zakonnego salezjanów w Poznaniu. Policja poinformowała, że w trakcie prowadzonego tam nabożeństwa nie przestrzegano obowiązku noszenia maseczek i wymaganego dystansu. Siedmioro uczestników nabożeństwa zostało wylegitymowanych. Wyprowadzeni mężczyźni odmówili policjantom podania danych personalnych, odmawiali też wykonywania poleceń funkcjonariuszy.
Szef wielkopolskiego NSZZ Policjantów podinsp. Andrzej Szary poinformował we wtorek w przekazanym PAP oświadczeniu, że interwencja policjantów - widoczna na dostępnym w sieci nagraniu z nabożeństwa - była przeprowadzona prawidłowo.
– poinformował podinsp. Andrzej Szary.
Szef policyjnych związkowców podkreślił, że w dobie walki z epidemią koronawirusa coraz częściej zdarzają się nieodpowiedzialne zachowania wobec policjantów. Zaznaczył, że działania funkcjonariuszy mają na celu ograniczenie pandemii.
– podkreślił Szary.
Biuro prasowe wielkopolskiej policji poinformowało w poniedziałek, że funkcjonariusze, interweniujący w domu zakonnym, działali w związku ze zgłoszeniem otrzymanym od samych salezjanów.
– podała policja.
Przed sądem w Poznaniu toczy się proces, w ramach którego Towarzystwo Salezjańskie domaga się, by kapłan, którego dotyczyła poniedziałkowa interwencja, opuścił lokal zajmowany przez niego w poznańskim domu zakonnym.
Rzecznik Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego św. Jana Bosko we Wrocławiu ks. Jerzy Babiak poinformował PAP w poniedziałek, że ksiądz, którego dotyczyła interwencja policji nie jest salezjaninem; w 2018 roku został wydalony ze zgromadzenia.
- podał rzecznik w przesłanym PAP oświadczeniu.
Jak dodał, ksiądz podlega także karze suspensy; nie wolno mu sprawować sakramentów. Rzecznik zaznaczył, że salezjanie nie mają nic wspólnego z działaniami kapłana oraz z osobami, które wokół siebie gromadzi.
- poinformował ks. Jerzy Babiak.
Ksiądz odprawił w poniedziałek kolejną mszę i razem z wiernymi szykował się do nabożeństwa różańcowego. Do środka weszli jednak policjanci i poprosili o dowody osobiste. Nagranie z całego zajścia udostępnił na Twitterze dziennikarz "Gazety Wyborczej" Piotr Żytnicki.
- - powiedział do interweniujących policjantów ks. Woźnicki. Jeden z funkcjonariuszy odpowiedział jednak: .
- - kontynuował ksiądz. Duchowny zignorował prośby policjantów, śpiewał z wiernymi pieśni i zaczął odmawiać różaniec. Mundurowi wzięli pod ręce ministranta i wynieśli go z pokoju. Po chwili to samo zrobili również z ks. Woźnickim.
Policję o interwencję poprosili sami salezjanie, którzy poinformowali, że w celi Woźnickiego odbywa się nabożeństwo naruszające rządowe obostrzenia.
Ks. Michał Woźnicki został wykluczony kilka lat temu z zakonu salezjanów. Nałożono na niego suspensę, regularnie łamie jednak zakaz odprawiania mszy św.