W ostatnich dniach portal Onet opublikował kilka materiałów poświęconych jednemu z podłódzkich prywatnych punktów przedszkolnych, w którym w ubiegłym roku mogło dochodzić do gwałtów i molestowania seksualnego dzieci. Przed sądem rodzinnym toczy się postępowanie przeciwko nieletniemu, który miał doprowadzić podopiecznego placówki do obcowania płciowego oraz prezentować mu treści pornograficzne. Sprawcą miał być 16-letni syn właścicielki przedszkola, który pomagał mamie w prowadzeniu punktu.

Reklama

Jak informował portal, nieoczekiwanie jednak umorzone zostało śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez dyrektorkę i opiekunki zatrudnionej w przedszkolu. Zgodnie z przepisami nie mogły one bowiem popełnić takiego przestępstwa, gdyż nie są "funkcjonariuszami publicznymi", a tylko tych obejmują przepisy.

PK: Będzie nadzór nad śledztwem

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik poinformowała w czwartek, że zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak polecił Prokuraturze Regionalnej w Łodzi objęcie nadzorem tej sprawy i niezwłoczne przeanalizowanie jej akt.

Polecenie dotyczy również natychmiastowego zainicjowania działań o charakterze administracyjnoprawnym i procesowym zmierzających do zawieszenia działalności przedszkola – zaznaczono w przesłanym PAP komunikacie.

Dodano, że prok. Sierak polecił również Prokuraturze Okręgowej w Sieradzu przejąć do dalszego prowadzenia postępowanie dotyczące zarówno doprowadzenia małoletniego do obcowania płciowego, jak i przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dyrektora i opiekunów przedszkola.

PK wyjaśniła, że przed sądem rodzinnym na podstawie materiałów zgromadzonych przez prokuraturę i przy aktywnym udziale prokuratora toczy się postępowanie przeciwko nieletniemu o czyny karalne polegające na doprowadzeniu podstępem małoletniego do obcowania płciowego oraz prezentowaniu mu treści pornograficznych.

"Jednocześnie od stycznia 2021 r. Prokuratura Rejonowa w Łasku prowadziła postępowanie zainicjowane zawiadomieniem złożonym w grudniu 2020 r. przez pełnomocnika jednego z pokrzywdzonych w sprawie doprowadzenia małoletniego do obcowania płciowego przez osobę mającą związek z przedszkolem w innej formie niż zatrudnienie" – przekazała Bialik.

Do tego postępowania decyzją Prokuratury Okręgowej w Sieradzu dołączono na początku lutego sprawę przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dyrektora i opiekunów przedszkola.

"Być może mamy lukę w prawie"

W czwartek minister w KPRM Michał Wójcik, który jest jednocześnie pełnomocnikiem rządu ds. praw człowieka, poinformował o zleceniu analizy dotyczącej statusu punktów przedszkolnych w Polsce. To prawda, że właściciele i osoby zatrudnione w tego typu prywatnych placówkach nie są funkcjonariuszami publicznymi - przyznał.

Być może mamy lukę w prawie. Najpierw musi jednak zostać sporządzona szczegółowa analiza wyjaśniająca tę sprawę. Jeśli interwencja będzie konieczna, to na pewno zostanie podjęta - powiedział minister.

W czerwcu ubiegłego roku jeden z ojców dziecka uczęszczającego do punktu przedszkolnego zgłosił na policję, że jego 6-letni syn padł ofiarą przemocy seksualnej. Sprawcą miał być 16-letni syn właścicielki przedszkola. Jak podaje Onet, nastolatek miał wyprowadzać dziecko do pokoju w domu, który był połączony z przedszkolem specjalnym przejściem, i tam prezentować mu filmy pornograficzne i molestować. Później – w trakcie procesu sądowego – o molestowaniu miały mówić także inne dzieci.

Sąd rodzinny zdecydował o umieszczeniu 16-latka w ośrodku dla nieletnich. Trafił na 4 miesiące, wrócił do domu pod koniec grudnia. Kolejna rozprawa miała odbyć się w styczniu, lecz nieletni nie stawił się w sądzie. Sprawa została odroczona do marca.