Dziennik Gazeta Prawana logo

Oskarżony ws. morderstwa Jaroszewiczów: Poszedłem do nich tylko po złoto

30 kwietnia 2021, 17:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Policyjne materiały z wizji lokalnej po śmierci Jaroszewiczów
<p>Policyjne materiały z wizji lokalnej po śmierci Jaroszewiczów</p>/Media
Poszedłem do domu Jaroszewiczów tylko po złoto i kosztowności; nie interesowały mnie obrazy, czy informacje wywiadowcze - mówił przed stołecznym sądem Dariusz S. współoskarżony w sprawie o zabójstwo byłego premiera i jego żony w 1992 r.

W toczącym się od ponad pół roku procesie składanie wyjaśnień przed warszawskim sądem okręgowym kontynuował Dariusz S. To jeden z członków tzw. gangu karateków, który w latach 90. dokonał kilkudziesięciu napadów rabunkowych. Z dwoma innymi członkami tej grupy - Robertem S. oraz Marcinem B. jest oskarżony w sprawie zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów w willi w Aninie.

"Myślałem, że tam są jakieś góry złota"

Mężczyzna zapewniał w piątek, że jego rola w napadzie była niewielka, a on sam pełnił podrzędną funkcję w grupie, która napadła na dom Jaroszewiczów.  - mówił.

Oskarżony powiedział też, że przez 90 proc. czasu - z kilku godzin, podczas których oskarżeni przebywali w domu Jaroszewiczów - przeszukiwał sejf, który znajdował się w gabinecie byłego premiera. S. nie był jednak w stanie powiedzieć przed sądem, jakie przedmioty znalazł w sejfie. Zasłaniał się przy tym niepamięcią.

Pytany przez sąd, dlaczego brał udział w napadach odpowiedział, że musiał spłacić wysoki dług wobec grupy, który wynosił wówczas równowartość zakupu nowego mercedesa.  - wyjaśniał.

Dopytywany powiedział, że poszedł do domu Jaroszewiczów tylko kosztowności. Podkreślił przy tym, że przed napadem spodziewał się "niesamowitych skarbów" w domu b. premiera.  - dodał. Pytany, nie wyjaśnił jednak, na jakiej podstawie spodziewał się tam licznych kosztownych przedmiotów.

Dariusz S. wielokrotnie podkreślał, że był to jego pierwszy napad tego typu i nie brał nawet pod uwagę, że jego wynikiem mogą być ofiary śmiertelne. Jednocześnie - na co konsekwentnie wskazuje sąd - w wyjaśnieniach mężczyzny jest wiele luk i nieścisłości, także z porównaniu z wcześniejszymi wyjaśnieniami składanymi w postępowaniu przygotowawczym.

Prokuratura zarzuciła trzem mężczyznom zasiadającym na ławie oskarżonych napad rabunkowy na posesję Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji w warszawskim Aninie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r., podczas którego mieli wspólnie zamordować Piotra Jaroszewicza, zaś Robert S. miał zabić Alicję Solską-Jaroszewicz. Robertowi S. zarzucono również zabójstwo małżeństwa S. w 1991 r. w Gdyni oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny w Izabelinie w 1993 r. Grozi im kara dożywocia.

Tak miał wyglądać napad na Jaroszewiczów

Według prokuratury, w dniu napadu oskarżeni przez wiele godzin obserwowali posesję ofiar. Po wejściu do domu Jaroszewiczów przez uchylone okno łazienki Robert S. obezwładnił Piotra Jaroszewicza uderzeniem w tył głowy znalezioną bronią palną. Oskarżeni przywiązali mężczyznę do fotela. Z kolei Alicja Solska-Jaroszewicz została skrępowana i położona na podłodze w łazience. Oskarżeni przeszukali dom, zabrali z niego - poza dwoma pistoletami - 5 tys. marek niemieckich, pięć złotych monet oraz damski zegarek.

Jak wskazuje prokuratura, prawdopodobnie w momencie opuszczania przez sprawców domu pokrzywdzonych, już wcześnie rano, Piotr Jaroszewicz wyswobodził się z więzów. Napastnicy znów posadzili go w fotelu. Następnie, gdy dwaj sprawcy trzymali go za ręce, Robert S. go udusił.

Według prokuratury, po zamordowaniu Piotra Jaroszewicza Robert S. zabrał z gabinetu pokrzywdzonego jego sztucer, poszedł do łazienki, w której leżała związana Alicja Solska-Jaroszewicz i miał ją zastrzelić.

Warszawski sąd okręgowy kontynuuje odbieranie wyjaśnień od oskarżonych. Jak poinformowano, podczas kolejnej rozprawy do złożonych już wyjaśnień ma odnieść się oskarżony Robert S.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj