Premier Mateusz Morawiecki poinformował po posiedzeniu rządu we wtorek, że Rada Ministrów we wtorek postanowiła wystąpić do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie, czyli na części województw podlaskiego i lubelskiego. Minister spraw wewnętrznych i administracji poinformował, że pas ten obejmie 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim) bezpośrednio przylegające do granicy z Białorusią.

Reklama

Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapowiedział, że restrykcje na obszarze przy granicy z Białorusią minimalnie dotyczyć będą mieszkańców miejscowości objętych stanem wyjątkowym; wprowadzą natomiast istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz. Jak mówił, nie będzie "żadnych wycieczek, żadnych happeningów i manifestacji".

"Kolejny etap teatru politycznego"

- To kolejny etap teatru politycznego. Bo teatrem jest brak reakcji na obecność tych 32 osób na granicy, a jednocześnie 930 osób nielegalnie tę granicę w sierpniu przekroczyło, zostało umieszczonych w ośrodkach dla uchodźców i zostało wszczęta wobec nich procedura uchodźcza - powiedział Sawicki.

- Ja mieszkam 60 kilometrów od granicy i żadnego zagrożenia nie widziałem. Mieści się to jednak w strategii i mentalności PiS, by dawać taki komunikat: mamy wielką wojnę, wielkie zagrożenie, tylko my was ochronimy przed atakiem strasznego Łukaszenki i jego hybrydowej wojny. To ma skupić Polaków wokół jednej sprawy i odwrócić uwagę od poważnych kłopotów rządu - dodał polityk.

Podkreślił, że ćwiczenia Zapad, o których mówił premier tłumacząc wniosek o stan wyjątkowy, odbywają się cyklicznie od 20 lat.

- Jeśli w latach 2016-2019 granice nielegalnie przekroczyło ponad 25 tys. osób, to nie widzę tu wielkiego zagrożenia. Rząd jest jednak od tego, by podejmować decyzje; chcą budować płoty i wprowadzać stan wyjątkowy na granicy - to to zrobią. W mojej ocenie to nic więcej nad teatr i próbę powstrzymania mediów od dalszego relacjonowania sprawy - stwierdził.

Podkreślał, że jego zdaniem "tego zdarzenia nie powinno być - nie w kategoriach racjonalnych". - W kategoriach humanitarnych czy moralnych tego zrozumieć się nie da, natomiast w kategoriach politycznych rząd stwierdził, że koszt cierpienia 32 osób jest nieistotny wobec celu politycznego, który zamierza osiągnąć" - mówił. - Ja nie będę przeszkadzał rządowi, ale niech on przestanie nas tą całą sytuacja epatować - dodał Sawicki.