Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabił siekierą i przez miesiąc mieszkał ze zwłokami. Jest wyrok wobec Przemysława H.

22 września 2021, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Przemysław H. w drodze na salę sądową
<p>Przemysław H. w drodze na salę sądową</p>/PAP
Na 10 lat więzienia skazał poznański sąd 59-letniego Przemysława H. Mężczyzna zabił swojego kolegę uderzając go siekierą w głowę; potem przez około miesiąc mieszkał ze zwłokami.

Do zdarzenia doszło pod koniec 2020 roku. Ciało 44-letniego Roberta K. znaleziono w mieszkaniu na poznańskiej Wildzie; zwłoki był już w stanie znacznego rozkładu. Prokuratura oskarżyła Przemysława H. o zabójstwo; mężczyzna przyznał się do winy.

Proces ruszył w środę rano. Sąd Okręgowy wydał wyrok po zaledwie jednej rozprawie. Jak powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Katarzyna Błaszczak z biura prasowego poznańskiego sądu okręgowego, sąd uznał winę Przemysława H. i skazał go na karę 10 lat pozbawienia wolności.

"Stało się to bardzo szybko"

Przemysław H. poznał Roberta K. w 2018 roku. Jak mówił, poznali się w parku, razem pili piwo. Robert K. miał poprosić oskarżonego, żeby mógł się u niego zatrzymać na kilka dni, zanim sobie czegoś nie znajdzie. Potem – według relacji oskarżonego – miało dochodzić do awantur między mężczyznami, Przemysław H. podkreślał, że był zastraszany i terroryzowany przez Roberta K.

W środę przed sądem Przemysław H. przyznał się do dokonania zabójstwa, ale podkreślił, że do zbrodni doszło w obronie własnej. - mówił w sądzie oskarżony.

-  – dodał.

Zwłoki w łazience

Przemysław H. powiedział, że zwłoki kolegi zaciągnął do łazienki, zaś siekierę zawinął w zakrwawioną kołdrę i wyrzucił do kosza na śmieci. Wskazał, że później nie korzystał z łazienki, mył się w kuchni.

Oskarżony pytany, ile czasu minęło od tego zdarzenia do jego zatrzymania przez policję zaznaczył, że dokładnie nie pamięta, ale – jak mówił – mogło to być około trzech tygodni.

– powiedział w sądzie oskarżony. Przeprosił także rodzinę Roberta K., którego siostry były obecne na sali rozpraw.

Siostra Roberta K., Katarzyna, powiedziała w sądzie, że ostatni raz brata widziała w dniu zbrodni. Jak mówiła, brat przyszedł tego dnia do domu, nie był pijany.

– mówiła.

Dodała, że następnego dnia jego telefon już nie był aktywny, ". Kiedy Robert K. nie odwiedził rodziny w święta, zgłoszono jego zaginięcie.

Katarzyna J. przyznała, że ojciec utrzymywał jej brata. Dodała, że brat miał problem alkoholowy, rodzina miała rozważać umieszczenie go w specjalnym ośrodku, aby mu pomóc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj