Na widok policji dodał gazu i jak szalony popędził ulicami Warszawy. Po drodze zniszczył trzy radiowozy, próbował rozjechać policjanta. Padły strzały. Zatrzymany w końcu przez mundurowych 18-letni kierowca mercedesa był pod wpływem kokainy.
Była 4:00 rano, skrzyżowanie ulic Wspólnej i Poznańskiej, centrum Warszawy. Osobowy mercedes nie tylko nie zatrzymał się do kontroli, ale - na widok patrolu - jeszcze przyspieszył. Informacja o uciekinierze natychmiast trafiła do wszystkich patroli w mieście. Zaczął się szaleńczy pościg.
18-letni Dariusz G. pędził nawet 200 kilometrów na godzinę. Na Mokotowie staranował dwa blokujące drogę radiowozy. Mało nie zabił policjanta. Nie pomogły nawet strzały ostrzegawcze - kierowca pędził dalej. Stanął dopiero pod Trasą Siekierowską, gdy wjechał w trzeci radiowóz.
Cała akcja trwała około 20 minut. Jak się okazało, 18-latek nie ma prawa jazdy. Po Warszawie gnał samochodem ojca. W aucie była torebka z niewielką ilością kokainy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane