Desperat na raciborskiej stacji Shell oblał się benzyną i groził, że się podpali. Policja negocjowała z nim przez ponad trzy godziny. Cała sytuacja była o tyle groźna, że szaleniec benzyną oblał też wnętrze stacji. W budynku zaś chowała się kobieta. Szaleniec o tym nie wiedział.
40-letni mężczyzna wtargnął do budynku w Raciborzu przy ul. Katowickiej około godz. 10.30. Pracownicy uciekli z budynku, poza kobietą, która była na zapleczu. Ukrywała się tam przez cały czas, ale szaleniec o tym nie wiedział.
Mężczyzna zabarykadował się w budynku, a potem . Zaczął też krzyczeć, że się podpali.
Od razu na miejscu pojawiła się policja i straż pożarna. Do rozmów z szaleńcem przystąpił też . Rozmawiał z mężczyzną przez okienko do nocnej sprzedaży alkoholu. W końcu udało mu się go namówić, by się poddał. Mężczyzna wpuścił do siebie policjantów tuż przed godz. 14.
Co pchnęło go do szaleńczego ataku na stację? Jak mówią policjanci, mężczyzna przeżył załamanie na skutek . Chodzi o rozliczenia finansowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane