Dziennik Gazeta Prawana logo

Ministerstwo: Nikt nie strzelał do pum

4 sierpnia 2009, 15:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ministerstwo nikt nie strzelał do pum
Ministerstwo nikt nie strzelał do pum/Inne
"Koty były, ale same zniknęły. Nikt ich nie zabił" - mówi DZIENNIKOWI Janusz Zaleski, główny konserwator przyrody. To odpowiedź na doniesienia mediów, jakoby trzy pumy zastrzelono w polskich lasach. Konserwator potwierdza jednak, że minister środowiska wydał zgodę na użycie broni palnej.

Dzikie koty, które pojawiały się w różnych częściach Polski, to - twierdzi "Dziennik Zachodni". Dwa koty miały krążyć po lasach u naszych południowych sąsiadów, trzy dostały się do Polski. Według anonimowego informatora zostały u nas zastrzelone przez myśliwych.

O te rewelacje spytaliśmy Janusza Zaleskiego, Głównego Konserwatora Przyrody w randze podsekretarza stanu, który od początku pilotuje ze strony rządowej sprawę tajemniczych "bestii".


Historia o pumach, które uciekły z hodowli, jest tylko jedną z zakładanych przez nas wersji. Nielegalne hodowle dzikich zwierząt zdarzają się w całej Europie, zdarzają się też ucieczki z nich. Pytaliśmy o taką sytuację stronę czeską, ale tamtejsze władze nic o tym nie wiedzą.


Wybuchła panika, ludzie widzieli to co chcieli. Mamy jednak także wiarygodne doniesienia od leśniczych i myśliwych, czyli osób które znają się na dzikich zwierzętach. Przedstawiane przez nich opisy faktycznie najbardziej pasują do pumy, ale nawet to nie jest pewne.


Faktycznie w piśmie wysłanym do Polskiego Związku Łowieckiego przyjmujemy możliwość odstrzału w przypadku narażenia życia lub zdrowia ludzi. Takie pismo było konieczne, bo prawo nie przewiduje sytuacji, w której egzotyczne zwierzę chodzi po polskich lasach. Pumy nie są u nas zwierzętami łownymi. W pierwszej kolejności rekomendowaliśmy jednak podanie środka usypiającego, następnie odłowienie zwierzęcia, a dopiero w ostatniej kolejności odstrzał. Choć pierwsze dwie możliwości z praktycznego punktu widzenia są niemal niemożliwe.


Każdy myśliwy polujący na danym terenie musi wpisać każde ustrzelone zwierzę do specjalnej księgi w miejscowym Kole Łowieckim. Nikt takiego wpisu w Polsce nie zrobił.


To już byłoby przestępstwo. Mimo tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś nie zgłosił takiego trofeum.


Nie możemy tego wykluczyć, choć liczba wiarygodnych doniesień ostatnio wyraźnie zmalała. Nikt jednak nie zabił zwierząt, więc cały czas mogą żyć na wolności.

p

jest głównym konserwatorem przyrody i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj