Właściciel kopalni próbował samodzielnie zdjąć psa ze skalnej półki w Nowym Stawie (Świętokrzyskie), ale nie udało mu się to. Na pomoc wezwał strażaków. Akcja zakończyła się happy endem, mimo że trwała kilka godzin.
Jak poinformowali na swoich mediach społecznościowych strażacy z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach, pechowe zwierzę utknęło na półce skalnej.
Zgłoszenie wpłynęło do służb w poniedziałkowy poranek.
Utknął na sporej wysokości
"Zwierzę utknęło na półce na wysokości około 17 metrów i nie było w stanie samodzielnie jej opuścić, a właściciel kopalni podjął nieskuteczną próbę uwolnienia psa" - czytamy w komunikacie.
Strażacy dodają, że na miejsce zadysponowano dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Ratownicy mieli do dyspozycji drabinę mechaniczną, dzięki której dotarli do psa.
Trafił pod opiekę weterynarza
Zwierzę zostało bezpiecznie zwiezione na dół wyrobiska, gdzie opiekę nad nim przejął wezwany lekarz weterynarii.
Akcja ratowania zwierzęcia trwała ponad 3 godziny.
Strażacy ratowali psa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|