Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowca jadł i nie widział, że ciągnie kobietę z przytrzaśniętą ręką

6 kwietnia 2024, 11:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lilia trafiła do szpitala, gdzie wskutek wstrząsu krwotocznego zmarła po trzech dniach od wypadku
Lilia trafiła do szpitala, gdzie wskutek wstrząsu krwotocznego zmarła po trzech dniach od wypadku/Inne
Kobieta zmarła w szpitalu po tym, jak kierowca autobusu przytrzasnął jej rękę, a potem ruszył. Teraz prokuratura zarzuca 35-letniemu Danielowi U. nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku.

Do zdarzenia doszło 7 sierpnia ub. roku na przystanku przy ulicy Conrada w Warszawie. Siedzący za kierownicą miejskiego autobusu Daniel U., odjeżdżając z przystanku, poczuł się głodny. Sięgnął do torebki i zaczął jeść. Ruszył z przystanku. Odjeżdżając przytrzasnął drzwiami rękę 87-letniej Lilii.

Seniorka upadła na jezdnię w zatoczce przystankowej. Daniel U. tego nie zauważył, ruszył i pociągnął kobietę za autobusem. Zareagowali pasażerowie i kierowca w końcu zatrzymał pojazd. Przechodnie wezwali pogotowie ratunkowe. Udzielali też pomocy poszkodowanej.

Kobieta zmarła po trzech dniach od wypadku

Policjanci sprawdzili, że Daniel U. był trzeźwy, ale test na obecność narkotyków dał wynik pozytywy w zakresie THC (składnik marihuany). Badania krwi przeprowadzone w szpitalu potwierdziły trzeźwość, nie stwierdziły też obecności narkotyków i dopalaczy w organizmie kierowcy.

Lilia trafiła do szpitala, gdzie wskutek wstrząsu krwotocznego zmarła po trzech dniach od wypadku. Bezpośrednią przyczyną zgonu były urazy kości i tkanek miękkich.

Powołany przez śledczych biegły stwierdził, że bezpośrednią przyczyną wypadku było nieprawidłowe i naruszające przepisy Kodeksu drogowego zachowanie kierującego autobusem, który jadł podczas kierowania pojazdem. Ponadto, po zatrzymaniu autobusu przy przystanku Conrada-Szkolna 01, zajmując się jedzeniem, nie zwrócił uwagi na sytuację panującą wewnątrz pojazdu, w tym na zachowanie pasażerów. Nie spojrzał również w prawe lusterko zewnętrzne w momencie odjeżdżania z przystanku, w związku z czym nie wiedział, czy manewr odjazdu z zatoki autobusem jest bezpieczny.

Podejrzany nie przyznał się

Biegły, oceniając zachowanie pasażerki, stwierdził, że ona również postąpiła nieprawidłowo, postanawiając wyjść z autobusu przy zamykających się drzwiach. Jednak jej zachowanie nie przyczyniło się do wypadku. Gdyby kierowca zwracał uwagę na zachowania pasażerów i sytuację wokół pojazdu, mógłby uniknąć wypadku.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Szymon Banna przekazał, że śledztwo w tej sprawie zakończyło się wniesieniem aktu oskarżenia przeciwko Danielowi U., 35-letniemu kierowcy autobusu miejskiego, oskarżonemu o nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku.

Podejrzany nie przyznał się do zarzuconego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodał prok. Banna.

Kierowca ma kilkuletni staż pracy w Miejskich Zakładach Autobusowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj