Smolar: Kolejny rok klęsk i rozczarowań
- Kto wygrywa na globalnym ociepleniu?
- "Dajmy wreszcie Unii coś od siebie"
- "Plan Balcerowicza? Już dziękujemy"
- "Europa jest zmęczona"
- "Ręka terroru wciąż niewidzialna"
- "Cała nadzieja w Obamie"
- "Polska będzie mocarstwem"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rok 2010 nie zmieni zasadniczo tej sytuacji. Można powiedzieć, że kształtuje się paradoksalna wersja świata multipolarnego, do którego dążyły elity europejskie, zwłaszcza Francja i Niemcy, ale również Rosja i Chiny, chcąc ograniczyć potęgę amerykańską. Tyle że owa multipolarność manifestuje się dziś w sposób negatywny: nie w zdolności znalezienia szerokiego porozumienia dla osiągnięcia wspólnych celów, lecz w możliwości blokowania, wetowania działań podejmowanych przez innych.
Europa: krok wstecz
Jeśli chodzi o Unię Europejską, to tutaj także trudno być optymistą i przewidywać jakąś pozytywną ewolucję. Wydawało się, że przyjęcie traktatu lizbońskiego zapewni większą sprawność strukturom Unii, zdolność podejmowania decyzji skutecznego działania w świecie. Niestety, wybór na dwa czołowe stanowiska w Unii osób nieznanych i dość bezbarwnych - chodzi o Hermana Van Rompuya i Catherine Ashton - wskazuje na to, że państwa, które w przeszłości parły do tego, by bardziej zintegrować Unię i zapewnić warunki dla jej wspólnej polityki zagranicznej i obronnej, obecnie od tego projektu w istocie odchodzą, dążąc do zachowania kompetencji państw narodowych. Dotyczy to między innymi Niemiec i Francji, które przez dziesiątki lat były w centrum projektu ściślejszej integracji Unii Europejskiej. Można w tym widzieć m.in. obawę przed nadmiernym wpływem w ramach Unii państw mniejszych i nowych członków.
Europa w ostatnich latach była coraz bardziej marginalizowana i coraz mniej się liczyła w stosunkach międzynarodowych. Szczyt w Kopenhadze tylko to potwierdził, zaś wybór przez Unię swoich nowych przywódców wskazuje na to, że mimo większych możliwości, jakie daje traktat z Lizbony, Europa nie chce w istocie z niego korzystać, skazując się na nieistnienie w skali globalnej.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!