Swój wpis na blogu ks. Lemański zaczyna od przytoczenia dowcipu, który krążył w seminarium - o kapelanie tonącego transatlantyku. Gdy woda wdzierała się już na pokład, kapelana poproszono o odprawienie mszy. Ten odparł, że mszy odprawić nie zdąży. Poproszony o odprawienie najważniejszej części wziął koszyczek i poszedł zbierać datki.

- Jeden z księży, dobrze znanych w naszej diecezji, głosił innym księżom wyraziście i bez skrępowania, że pozostanie w powierzonej mu parafii, dopóki nie wydoi z parafian „bardzo wysokiej odprawy”. Trochę czasu mu to zajęło, ale gdy odchodził, zapytany o spełnienie zapowiadanego warunku rzekł: - Oczywiście, i to z nawiązką, inaczej bym nie odszedł - pisze ks. Lemański. Nazwiska księdza nie podaje.

-Korzystając z terminologii papieża Franciszka, nazwałbym takiego po prostu „zbójem i złodziejem”. Księży jest w Polsce ponad trzydzieści tysięcy, więc i o takie indywidua pośród nas nietrudno. Ogromna większość księży i świeckich, jak sądzę, myśli o takich zbójach podobnie jak papież Franciszek. Jednocześnie ta większość milczeć będzie, by nie oberwać od ich wpływowych kolegów za opinie mogące zaszkodzić Kościołowi - czytamy na blogu ks. Lemańskiego w Natemat.pl.

Dalej duchowny pisze o ks. Bonieckim, zaatakowanym za wzięcie udziału w Przystanku Woodstock.

- Tym razem przyjął zaproszenie Jurka Owsiaka na Woodstock. Wyruszył na poszukiwanie skarbów Kościoła. Jego śladem powędrowali kościelni księgowi i inni spece od spraw kościelnych. Ci nie szukali skarbów, ale haków na Bonieckiego. Ci urzędnicy poszli szukać wśród błota i pyłu śladów czarcich kopyt i dowodów na istnienie wszechświatowego spisku zmierzającego do podkopania ostatniego katolickiego bastionu naszych czasów. Oni czuli siarkę w tych miejscach jeszcze zanim stanęły tam stopy Owsiaka i Bonieckiego - pisze ks Lemański.

Duchowny przestrzega przed trwonieniem "bogactwa powierzonego Kościołowi". - Czy my naprawdę nie widzimy złodziei plądrujących nasz Kościół? Oni wynoszą, a raczej wypędzają z naszego Kościoła największy skarb – wiernych - czytamy na jego blogu.