Motto:
Kogo wstyd matki, ojców i braci,
Niech się z swojego kraju natrząsa:
Ja zaś z ojczystej chlubny postaci,
Żem jeszcze Polak, pokręcę wąsa.
F.D. Kniaźnin, "Do wąsów"

Nowy Sejm jeszcze się na dobre nie zebrał, a już przeszedł do historii. Proszę sobie wyobrazić, że pierwszy raz od 1989 roku marszałek ma wąsy. Co ciekawe, dwóch wicemarszałków też, jeden większe od drugiego. To daje w Prezydium Sejmu wynik 3:2 dla wąsów. Czy coś z tego dla Polski wyniknie? Kto wie?

Wąs to nie najlepsza wróżba. Senniki internetowe ostrzegają, że we śnie "wąsy mieć - niezadowolenie z otoczenia; wąsy przycinać - zmartwienia lub dokuczliwa choroba; strzyc - kłótnie z ukochaną lub rozstanie; golić - nieszczęście w rodzinie lub jakieś złe zdarzenie; namaszczać - zmartwienie lub choroba, a czasem i jedno, i drugie". Na jawie jednak wąs wyznacznikiem polskości jest.

Wąsy nosił Piłsudski, nosi je też Wałęsa. Kiedyś ponoć oferowano mu fortunę, by zgolił je w reklamie żyletek, ale odmówił. Zgolił, owszem, raz, pięć lat temu. Świat zatrząsł się w posadach, bo prezydent "naruszył atrybut historycznej osobowości". Co piąty uczestnik ankiety Wprost Online "odmówił Wałęsie prawa do zgolenia wąsów. Zdecydowana większość (71,4 proc.) uszanowała prawo do prywatności byłego lidera »Solidarności« i przyznała mu bezwarunkowe prawo do golenia i zapuszczania wąsów, kiedy tylko ma na to ochotę".

Są więc wąsy historyczne, i tych się czepiać nie będę. Są i takie, których brak mógłby się okazać dotkliwy. Do tych - zdaniem znanego speca od wizerunku - należą wąsy posła Artura Zawiszy. Spec ów sprawdził w komputerowym programie graficznym PhotoShop, po co posłowi Zawiszy wąsy. Wyszło mu, że poseł bez wąsów wyglądałby wypisz, wymaluj jak gołowąs.

Cała reszta panów pod wąsem jest jednak dla mnie zjawiskiem niewytłumaczalnym.
Niemcy mawiają, że "pocałunek bez wąsów jest jak zupa bez soli". To są właśnie te chwile, kiedy cieszę się, że nie jestem Niemką. Dla większości kobiet, które znam, wąsy są bowiem: obciachowe, nieestetyczne, niehigieniczne, denerwujące w bezpośrednim kontakcie.

Dla jasności: do kategorii "wąsy" nie zaliczam pełnego zarostu. Broda z wąsami to wyraz pewnej konsekwencji: facet się nie goli, bo nie lubi, bo ma wrażliwą skórę albo zarost wyszczupla mu rysy, albo jest myślicielem, albo artystą, albo marynarzem, albo pustelnikiem, albo prawosławnym księdzem.

Nie radzę sobie natomiast poznawczo z faktem, że istnieją panowie, którzy golą sobie policzki i brodę na gładko, a pod nosem pielęgnują, czeszą, czyszczą (czy rzeczywiście? czy istnieją szczotki albo szampony do wąsów?) kępkę włosów. Dlaczego właśnie pod nosem?!

Oczywiście, odpowiedzią jest tradycja, odwieczny polski obyczaj. Na świecie łatwo można rozpoznać, przynajmniej w przybliżeniu, nację człowieka z wąsami: jeśli ma jasną karnację - to Polak. Jeśli ciemną - obstawiam Bliski Wschód. Reszta Europy zarostu pozbyła się wkrótce po II wojnie światowej. Żyletki przestały być luksusem, nie z każdym włosem trzeba dziś chodzić do fryzjera.

Amerykanie wąsy miewają, ale u polityków raczej ich nie tolerują. Ci dobrze o tym wiedzą i z wąsami na żadne wysokie stanowiska się nie pchają. Wąsy marnie sprzedają się też w show-biznesie. Wąsaty był Freddie Mercury, ale i on - jak mówią - nosił zarost głównie ze względu na swoją odmienną orientację seksualną. Ostatnie wąsy, które zrobiły światową karierę, należą do pewnego korespondenta telewizji kazachskiej, Borata Sagdijewa. Polscy politycy dzielnie dotrzymują kroku wyznaczonym przez niego kierunkom.

Więc w maju zadrżał poprzedni parlament, bo ówczesny wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra zgolił sumiaste wąsy. Odetchnęłam z ulgą. Widok czołowego polityka partii rządzącej kreującego się na jakiegoś pożal się Boże sarmatę budził mój sprzeciw. Wreszcie zgolił - myślałam - poszedł po rozum do głowy. Posłuchał doradców od wizerunku. Zrozumiał ducha czasów. Zapisał się do Europy, gdzie wąsy nosi już chyba tylko Jose Maria Aznar. Putra wyglądał przez chwilę jak każdy normalny europejski polityk. Niestety, wąsy wróciły, a Putra znów jest wicemarszałkiem, więc żona pewnie w skowronkach.

A przecież było kilka dobrych wzorów, i to w kręgach PiS właśnie: wąsy nosił Lech Kaczyński, ale w porę zgolił. Kiedyś miał je także Kazimierz Marcinkiewicz - jak by teraz wyglądał jako ważny dyrektor w Londynie? Ale Krzysztof Putra i jemu podobni wiedzą lepiej. Wąsy dodają męskości i basta! Ostatnia nadzieja w polskich piłkarzach. Ponoć Jarosław Kalinowski (PSL) obiecał, że zgoli wąsy, kiedy Polska wywalczy mistrzostwo świata. Może nie on jeden? Może w ślad za nim pójdą następni? Piłkarze, do boju!