Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Jaruzelski: Pierwszy dostałbym kulę w łeb

2009-12-09 | Ostatnia aktualizacja: 20:58 | Komentarze: 0 | skomentuj

"To byłaby wojna, nie stan wojenny. Wiedziałem, że część wojska stanie przeciwko tym, którzy wejdą do Polski" - odpowiada Wojciech Jaruzelski, pytany, czy prosił ZSRR o pomoc. "Pierwszy dostałbym kulę w łeb" - dodał generał. Przeprosił też za "zło powstałe po wprowadzeniu stanu wojennego".

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wojciech Jaruzelski zaprzecza, jakoby w 1981 roku prosił komunistyczne władze Rosji o zdławienie buntu opozycji, o co oskarża go Instytut Pamięci Narodowej. Tłumaczy, że musiał wprowadzić stan wojenny, by ratować Polskę przed katastrofą. "Nawet Kościół dostrzegał groźbę wojny domowej" - argumentował generał w TVN24.

"24-25 listopada odbyła się Konferencja Episkopatu Polski. Tam padają słowa: kraj nasz znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie, przesuwają się nad nim czarne chmury, które grożą walką bratobójczą. To groźba wojny domowej" - twierdzi generał Jaruzelski.

Jego zdaniem stan wojenny uchronił Polskę przed katastrofą. "Nie wprowadzałbym go, jeśli nie byłbym pewny, że uda się przejść bez perurbacji. Sprawdziło się to" - mówił Wojciech Jaruzelski w programie Moniki Olejnik w TVN24.

Jak w takim razie odpowiada na zarzuty IPN, który wyciąga na światło dzienne notatkę z jego rozmowy z marszałkiem Wiktorem Kulikowem, naczelnym dowódcą wojsk Układu Warszawskiego, przeprowadzoną w grudniu 1981 roku, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego? Według dokumentu, znanego jako notatka Anoszkina, Jaruzelski miał upewniać się, czy w razie niepowodzenia otrzyma od ZSRR pomoc wojskową.

"Gdyby nie fakt, że to smutne, byłoby to śmieszne. To nie są zarejestrowane dokumenty, ponumerowane, paczkowane, a traktuje się je z nabożną czcią, na klęczkach" - tak generał skomentował zapisy z notatki Anoszkina. "To spreparowany materiał" - odparł.

"Kulikowa znałem, często robiliśmy tak zwanego misia. Ceniłem go za to, że walczył na terenie Polski, że walczył o Gdańsk. Ale nie prosiłem go o pomoc" - tłumaczył się Wojciech Jaruzelski. "Nie mogłem prosić, ponieważ miałem kontakt z wyższymi przedstawicielami władz ZSRR, na przykład z Breżniewem, który nie wspominał o pomocy wojskowej" - dodał.

Czytaj dalej >>>

Mn
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «