Jaruzelski: Pierwszy dostałbym kulę w łeb
"To byłaby wojna, nie stan wojenny. Wiedziałem, że część wojska stanie przeciwko tym, którzy wejdą do Polski" - odpowiada Wojciech Jaruzelski, pytany, czy prosił ZSRR o pomoc. "Pierwszy dostałbym kulę w łeb" - dodał generał. Przeprosił też za "zło powstałe po wprowadzeniu stanu wojennego".
- Kaczyński: Dożywocie dla Jaruzelskiego
- Jaruzelski żądał interwencji ZSRR. Są dowody
- Wałęsa: Oskarżyć Jaruzelskiego o zdradę
- Jaruzelski: IPN fałszuje i odgrzewa kotlety
- Interwencja ZSRR? To "pomocowa" sensacja
- "Kwaśniewski zwariował. Mały komuszek"
- Wałęsa zły na Jaruzelskiego za "Bolka"
- Pikieta pod domem Jaruzelskiego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wojciech Jaruzelski zaprzecza, jakoby w 1981 roku prosił komunistyczne władze Rosji o zdławienie buntu opozycji, o co oskarża go Instytut Pamięci Narodowej. Tłumaczy, że musiał wprowadzić stan wojenny, by ratować Polskę przed katastrofą. "Nawet Kościół dostrzegał groźbę wojny domowej" - argumentował generał w TVN24.
"24-25 listopada odbyła się Konferencja Episkopatu Polski. Tam padają słowa: kraj nasz znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie, przesuwają się nad nim czarne chmury, które grożą walką bratobójczą. To groźba wojny domowej" - twierdzi generał Jaruzelski.
Jego zdaniem stan wojenny uchronił Polskę przed katastrofą. "Nie wprowadzałbym go, jeśli nie byłbym pewny, że uda się przejść bez perurbacji. Sprawdziło się to" - mówił Wojciech Jaruzelski w programie Moniki Olejnik w TVN24.
Jak w takim razie odpowiada na zarzuty IPN, który wyciąga na światło dzienne notatkę z jego rozmowy z marszałkiem Wiktorem Kulikowem, naczelnym dowódcą wojsk Układu Warszawskiego, przeprowadzoną w grudniu 1981 roku, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego? Według dokumentu, znanego jako notatka Anoszkina, Jaruzelski miał upewniać się, czy w razie niepowodzenia otrzyma od ZSRR pomoc wojskową.
"Gdyby nie fakt, że to smutne, byłoby to śmieszne. To nie są zarejestrowane dokumenty, ponumerowane, paczkowane, a traktuje się je z nabożną czcią, na klęczkach" - tak generał skomentował zapisy z notatki Anoszkina. "To spreparowany materiał" - odparł.
"Kulikowa znałem, często robiliśmy tak zwanego misia. Ceniłem go za to, że walczył na terenie Polski, że walczył o Gdańsk. Ale nie prosiłem go o pomoc" - tłumaczył się Wojciech Jaruzelski. "Nie mogłem prosić, ponieważ miałem kontakt z wyższymi przedstawicielami władz ZSRR, na przykład z Breżniewem, który nie wspominał o pomocy wojskowej" - dodał.
Czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!