Sykucki: Nie miałem wpływów, ale pomagałem
- Z czego zrezygnował resort sportu?
- "Działania Rosoła były niestandardowe"
- Sobiesiak podważa zeznania Drzewieckiego
- Wersja Rosoła się nie klei
- Kosek: Dopłaty do gier byłyby katastrofą
- Śledczym pomaga w pracy "bohater" afery?
- Córka Sobiesiaka: Nie było przecieku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pytany, czy wiedział, że Sobiesiak dysponował kopią umowy TS z GTech, powiedział: "wątpię, do niczego mu nie była potrzebna". Jak zaznaczył, w tamtym czasie na polskim rynku funkcjonowało kilka umów z GTechem. Dodał, że z firmą GTech - oprócz TS - umowy miały podpisane także Totolotek oraz Tor Wyścigów Konnych Służewiec. Jego zdaniem Sobiesiaka nie interesowała więc współpraca GTechu z TS, ale jeśli już, to "z Totolotkiem i Służewcem". "Sobiesiak to mądry facet, on wie czego szuka" - podkreślił.
Z kolei Ryszard Sobiesiak pytany w lutym przez komisję o umowę między TS a Gtech powiedział: "Treść tej umowy miałem 20 lat temu". Dodał, że nie pamięta, w jakich okolicznościach ją czytał, ani kto mu ją udostępnił. Mówił, że nie pamięta też, co istotnego było w treści umowy.
Sykucki na część pytań nie chciał odpowiadać, podkreślając, że składał zeznania w prokuraturze i CBA i w związku z tym teraz nie wolno mu wypowiadać się na ten temat. Nie powiedział np. w jakiej sprawie kontaktował się z Sobiesiakiem między 25 sierpnia (po wycofaniu się Magdaleny Sobiesiak z konkursu na stanowisko w zarządzie TS) a 1 października 2009 (kiedy "Rz" ujawniła tzw. aferę hazardową).
Sykucki powiedział też posłom, że we wrześniu 2009 r. leciał tym samym samolotem na wczasy co były szef CBA Mariusz Kamiński. Zaznaczył jednak, że z Kamińskim nie rozmawiał - "poza luźną wymianą zdań w grupie podczas oczekiwania na walizki". Dodał przy tym, że o sprawie tzw. afery hazardowej dowiedział się z publikacji "Rzeczpospolitej" 1 października.
W swojej swobodnej wypowiedzi Sykucki oświadczył, że w latach 2003-2009 nie uczestniczył w pracach nad zmianami w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. Podkreślił, że nie pisał też żadnych analiz w tej sprawie na zlecenie organów administracji rządowej, stowarzyszeń, związków i innych organizacji, skupiających pracodawców z zakresu gier i zakładów wzajemnych.
Poinformował ponadto, że nie kontaktował się "z żadnymi osobami, o których mowa w uchwale o powołaniu komisji śledczej - posłami, urzędnikami ministerstw: finansów, skarbu, sportu i gospodarki i innymi funkcjonariuszami publicznymi".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!