W Waszyngtonie jest właśnie Paweł Graś, zastępca Sekretarza Generalnego PO. Jeszcze w marcu do USA ma pojechać szef MSZ Radosław Sikorski i Krzysztof Lisek, przewodniczący sejmowej komisji ds. zagranicznych. Wszystkie te wizyty służą zaprzyjaźnianiu się nową administracją USA i „obwąchaniu się z urzędnikami Obamy” - podaje portal tvp.info.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że polskim politykom zależy, by Tusk spotkał się z Obamą w USA jeszcze przed kwietniowym szczytem NATO, który odbędzie się w Europie. W spotkaniu Sojuszu ma uczestniczyć nowy prezydent USA. Ma też przy okazji odwiedzić kilka krajów europejskich. Polska rywalizuje o tę wizytę z Pragą. Ale Czechy przewodniczą Unii i mamy w tej rywalizacji niewielkie szanse. "Dlatego staramy się, żeby Tusk pojechał do Obamy jeszcze przed kwietniowym szczytem" - zdradza tvp.info osoba z otoczenia Sikorskiego.

Polska strona stara się też o wizytę prezydenta USA w Polsce w innym terminie - we wrześniu, podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej.

I Lisek, i Graś mówią, że ich wizyty w USA nie mają związku z przygotowaniem gruntu pod wizytę Obamy. Radosław Sikorski, jak mówi jego rzecznik MSZ - Piotr Paszkowski - miał tę wizytę zaplanowaną już od dawna.

"Zaproszenie głowy państwa załatwia się zupełnie inaczej, nie poprzez jedną wizytę szefa MSZ, tylko wielomiesięczną korespondencją dyplomatyczną między krajami" - tłumaczy Paszkowski. Z drugiej strony wiadomo jednak, że taka wizyta byłaby olbrzymim wydarzeniem i rządowi bardzo zależy na jej szybkim zorganizowaniu.