"Prezydent marnuje pieniądze podatników"
"To absolutne marnowanie pieniędzy" - tak ostro wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski mówi o przetargu Kancelarii Prezydenta na monitorowanie informacji na temat Lecha Kaczyńskiego. "Niech prezydent sam czyta gazety" - oburza się polityk Platformy.
- Tajny układ Napieralskiego z Kaczyńskim
- Platforma prześwietla media. Jak Kaczyński
- Niesiołowski zaprasza do Sejmu Dodę topless
- Niesiołowski: Monitoring mediów nie taki zły
- Prezydent bierze pod lupę wszystkie media
- "Czy Jarosław poświęci prezydenturę brata?"
- Prezydent płaci 95 tysięcy za monitoring
- Nieudana gruzińska misja Kaczyńskiego
- Ministrowie z PO także monitorują media
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przetarg na całodobowy monitoring 71 tytułów prasowych, 12 stacji telewizyjnych i 14 radiowych, a także 16 portali internetowych oraz dwóch dużych agencji rozstrzygnięty. Rozpisała go Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie ujawniono, na jaką sumę opiewał.
Media mają być monitorowane pod kątem obecności w nich prezydenta i jego współpracowników. Z 50 haseł, które mają być wychwytywane, 35 dotyczy Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, doradców, urzędników kancelarii i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent będzie też dostawał informacje na temat 10 partii politycznych.
Zdaniem wicemarszałka Sejmu, zamawianie takiej usługi w czasach kryzysu świadczy o jednym: "Kancelaria Prezydenta ma za dużo pieniędzy. Jest to ich absolutne marnowanie. Poza tym budżet kancelarii nie jest tajny i jest pod kontrola parlamentu. Musi powstać sprawozdanie z tego przetargu. Suma wydana na ten monitoring zostanie ujawniona" - dodaje Stefan Niesiołowski.
>>>Prezydent bierze pod lupę wszystkie media
Jego zdaniem, informacje mogą być zbierane pod kątem kampanii prezydenckiej i wybierania dziennikarzy piszących o polityce oraz segregowania ich na przychylnych lub nieprzychylnych prezydentowi.
"Nie wiem, czy to prawda, ale podobne informacje były chyba zbierane, gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy. To miało polegać na ocenie tytułów, czy są przychylne czy nieprzychylne Lechowi Kaczyńskiemu. I na tej podstawie, można było wyciągać określone konsekwencje" - mówi Niesiołowski i dodaje: "Teraz niech prezydent sam czyta gazety i to powinno mu wystarczyć".
Niesiołowskiego zastanawia się też, po co będą zbierane informacje opublikowane na temat żony prezydenta. "Może ona jest bardzo wpływowa. Nie wiem" - i kpi, że w przypadku "podniesienia ręki na majestat pani Kaczyńskiej, ręka powinna uschnąć."























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!