Dziennik Gazeta Prawana logo

Agenci UOP robili z Macierewicza wariata?

12 października 2007, 14:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
UOP chciał zrobić z Antoniego Macierewicza w oczach opinii publicznej osobę chorą psychicznie - mówi dziennikowi.pl Jerzy Dziewulski, były poseł SLD. Dziewulski będzie dziś zeznawać w sprawie inwigilacji prawicy i twierdzi, że podobne haki przygotowano też na Romualda Szeremietiewa.

Potwierdzę dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie swoje zeznania z 1997 roku w tej sprawie - zapowiedział Jerzy Dziewulski w rozmowie z dziennikiem.pl. A wtedy zeznał prokuratorom, że wie o sfałszowanej przez agentów dokumentacji medycznej badań i kart zdrowia Antoniego Macierewicza, ówczesnego działacza Ruchu dla Rrzeczpospolitej.

Według Dziewulskiego, który wtedy był posłem i doradcą ds. bezpieczeństwa w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, Urząd Ochrony Państwa tak sfałszował dokumenty, że wynikało z nich między innymi, iż Macierewicz leczył się w szpitalu psychiatrycznym. "Dziś potwierdzę te zeznania w sądzie" - powiedział dziennikowi.pl Dziewulski.

Według jego zeznań podobne haki agenci chcieli zastosować wobec Romualda Szeremietiewa. Antoni Macierewicz nie chciał dziennikowi.pl komentować tej sprawy, ale powiedział, że widział materiały z tzw. szafy Lesiaka i nie było tam takich dokumentów.

Jerzy Dziewulski tłumaczy, że UOP z pewnością zdążył te fałszywki zniszczyć.

Materiały w sprawie inwigilacji znaleziono w szafie pułkownika Jana Lesiaka, co ujawnił w 1997 roku - na krótko przed wyborami parlamentarnymi - koordynator służb specjalnych z SLD Zbigniew Siemiątkowski. W doniesieniu do prokuratury ówczesny szef UOP Andrzej Kapkowski pisał, że w sprawie - oprócz Lesiaka - powinni odpowiadać także: szef UOP Jerzy Konieczny i szef MSW Andrzej Milczanowski. Ich sprawę prokuratura umorzyła w 2002 roku z powodu przedawnienia.

We wrześniu 2006 roku ruszył proces Lesiaka, oskarżonego o inwigilowanie w latach 1991-1997 polityków opozycyjnych wobec prezydenta Lecha Wałęsy i premier Hanny Suchockiej. Prokuratura zarzuca Lesiakowi przekroczenie uprawnień, między innymi przez stosowanie "technik operacyjnych" i "źródeł osobowych" wobec legalnych ugrupowań.

Sprawa przedawni się w marcu 2007 roku. Lesiakowi grożą trzy lata więzienia. Były pułkownik UOP nie przyznaje się do winy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj