Jeszcze dwa lata temu przekonanie o tym, że przyczyną katastrofy prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku był zamach, wyrażało 12 proc. ankietowanych. Teraz odsetek wyznawców spiskowej teorii, która od trzech lat pojawia się w wypowiedziach Antoniego Macierewicza i jest przedmiotem badania jego zespołu, wzrósł do 16,7.

Więcej jest też osób niezdecydowanych. Na pytanie o przyczynę tragedii z 2010 roku 30,5 proc odpowiada dziś: trudno powiedzieć. Jeszcze w 2011 roku w ten sam sposób odpowiadało 26,5 proc. osób.

Jeszcze dwa lata temu większość Polaków podzielała forsowaną przez MAK teorię, jakoby do tragedii przyczyniły się naciski na pilotów, by lądowali w Smoleńsku mimo fatalnej pogody i krytykowany w raporcie komisji Jerzego Millera ogólny bałagan w instytucjach odpowiedzialnych za lot.

W 20011 roku taką właśnie przyczynę wskazywało odpowiednio 36 proc. i 30,7 ankietowanych. Teraz w naciski wierzy już tylko 24,5 proc., a ogólny bałagan obwinia za tragedię 26,2 proc.

Błąd pilotów lub kontrolerów wskazuje niezmiennie ponad 21 proc.

Z badań prof. Janusza Czapińskiego, autora Diagnozy 2013, wynika też, że najwięcej zwolenników zamachowej teorii jest wśród wyborców PiS - to aż 49 proc. ankietowanych.

Z kolei najmniej zwolenników kontrowersyjnej teorii jest wśród wyborców PO - zaledwie 4,5 proc.