Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że polityk PO nie wykazał w nich składników mienia ruchomego o wartości ponad 10 tysięcy złotych. Taki obowiązek nakłada na niego ustawa o pełnieniu mandatu posła i senatora, a także ustawa o zakazie prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Rzecznik klubu Paweł Olszewski przypomina, że Nowak zrezygnował ze stanowiska ministra transportu oraz zrzekł się immunitetu poselskiego. Nie widzę powodu, by podejmować dalsze działania - mówi.

Opozycja uważa, że Sławomir Nowak powinien zostać zawieszony w klubie parlamentarnym i w partii. Pojawiają się sugestie, że nie powinien szefować pomorskiej Platformie Obywatelskiej. Paweł Olszewski nie widzi takiej potrzeby.

Szef PO na Mazowszu Andrzej Halicki też broni partyjnego kolegi. Poseł przypomina również, że nie tylko Sławomir Nowak miał problemy z prawidłowym wypełnieniem oświadczenia majątkowego. One są w internecie, każdy może do nich zajrzeć - mówi. Dodaje, że kilka z nich było przedmiotem dociekań śledczych, jak w przypadku byłego ministra transportu.

Sławomir Nowak był przesłuchiwany w związku z zatajeniem w kilku oświadczeniach majątkowych informacji o cennym zegarku. Według biegłych, jest on wart minimum 17 tysięcy złotych, a to oznacza, że w oświadczeniach powinien być zadeklarowany.

W listopadzie w związku z zapowiedziami prokuratury o postawieniu zarzutów, Sławomir Nowak zrzekł się immunitetu poselskiego i złożył rezygnację z funkcji ministra. Premier Donald Tusk ją przyjął, choć liczy na szybkie wyjaśnienie sprawy i powrót polityka do rządu.

Sławomir Nowak twierdzi, że jest niewinny. Przekonuje, że zegarek był prezentem od najbliższej rodziny.