Sytuacja wokół TK robi się coraz bardziej nerwowa. Już nie tylko środowiska sędziowskie opowiadają się po stronie trybunału deklarując, że będą respektować orzeczenia TK nawet, jeśli rząd Beaty Szydło ich nie opublikuje. Posłuszeństwo w tej sprawie rządowi wypowiada coraz więcej władz lokalnych. Do tego grona już zaliczają się m.in. Łódź, Warszawa, Poznań, Bydgoszcz i Słupsk. W kolejnych miastach trwają dyskusje, czy nie pójść w ślady buntowników.

Podobnie dzieje się na szczeblu wojewódzkim. W tym tygodniu władze woj. zachodniopomorskiego zdecydowały, że zarząd oraz wszystkie podległe mu instytucje przy wydawaniu decyzji administracyjnych, będą uwzględniać także te nieopublikowane orzeczenia TK.

Zachowanie samorządów ostro krytykuje minister Mariusz Błaszczak. Dziś mamy przykłady przekraczania przez niektóre samorządy swoich kompetencji, co oznacza łamanie prawa. Na zamówienie polityczne totalnej opozycji samorządy zdominowane przez polityków PO podejmują działania prowadzące do anarchii - mówi portalowi dziennik.pl szef MSWiA.

Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej odcinają się od opinii ministra Błaszczaka. Podobnie mieliśmy sterować Komisją Wenecką, Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym, Naczelnym Sądem Administracyjnym czy amerykańskimi senatorami - ironizuje poseł Jan Grabiec z PO. Nie koordynujemy żadnej akcji w samorządach, ale na pewno będziemy je wspierać, by nie ulegały groźbom ze strony PiS - dodaje.

W sprawę już zaangażowali się wojewodowie, którzy reprezentują rząd w regionach. Część z nich grozi palcem lokalnym władzom, które podejmują uchwały w sprawie respektowania wyroków TK. Taka deklaracja popłynęła ze strony wojewody łódzkiego, do którego poskarżyli się miejscy radni z PiS. "Jeżeli treść podjętej przez Radę Miejską w Łodzi uchwały będzie tożsama z treścią uchwały, która wpłynęła wraz ze skargą radnych, to w ocenie wojewody łódzkiego i jego służb nadzoru prawnego, zostanie ona uchylona jako naruszająca w sposób rażący porządek prawny Rzeczpospolitej Polskiej" - poinformował w komunikacie Zbigniew Natkański z biura wojewody.

Ostrzeżenie wydał też wojewoda mazowiecki. "Wojewoda przypomina iż w Polsce nie ma systemu prawa stanowionego przez Sąd (Trybunał Konstytucyjny), zaś łamanie prawa będzie podlegało konsekwencjom prawnym" - wynika z komunikatu urzędu wojewódzkiego. Ale nie wszyscy wojewodowie czują potrzebę angażowania się w spór o TK. Zajmujemy się pracą merytoryczną i nie będziemy wdawać się w grę polityczną, bo tak należy traktować tego rodzaju działania niektórych samorządów - odpowiada nam Jarosław Jakubowski, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń, w urzędach wojewódzkich wynika, że w MSWiA trwają prace nad interpretacją prawną zaistniałej sytuacji. Ma to być swego rodzaju instruktaż, jak przedstawiciele rządu mają się zachować w tej sytuacji - a zwłaszcza, czy mają prawo unieważnić uchwały podejmowane przez buntujące się samorządy. Zdaniem części ekspertów, może to być problematyczne, gdyż uchwały samorządów w sprawie TK mają jedynie charakter intencjonalny, a więc nie tworzą nowego prawa lokalnego (a to bezsprzecznie podlegałoby już pod nadzór wojewody).

Resort nie potwierdza nam wprost tej informacji, choć też nie zaprzecza, że takie prace się toczą. Wojewodowie stoją i będą stali na straży prawa. W przypadku łamania prawa stanowisko rządu prezentowane przez wojewodów jest i będzie jednoznaczne - mówi minister Mariusz Błaszczak.

Ale jeśli wojewodowie będą unieważniać uchwały, samorządy będą mogły wnieść sprawę do sądów administracyjnych. Z kolei nawet jeśli sprawy rozstrzygnięte wyrokiem TK będą dotyczyć postępowania administracyjnego, to i tak ostatecznie mogą znaleźć swój finał w sądzie cywilnym. A w nich może już być respektowana uchwała Sądu Najwyższego.

Na razie konflikt wokół TK ma bardziej charakter wizerunkowy. Ale niebawem jego skutki na własnej skórze odczują obywatele. Już 30 kwietnia w życie wchodzi ustawa PiS z 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa (popularnie nazywana ustawą o obrocie ziemią). "Zasadniczym celem uchwalonej ustawy jest wzmocnienie ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed jej spekulacyjnym wykupywaniem przez osoby krajowe i zagraniczne, które nie gwarantują zgodnego z interesem społecznym wykorzystania nabytej ziemi na cele rolnicze" - czytamy w niej.

Jeśli TK stwierdzi jej niekonstytucyjność, może dojść do chaosu polegającego na tym, że jedne instytucje będą respektować wyrok, a inne nie. W konsekwencji jedne transakcje dojdą do skutku, a inne nie. Podważone mogą być też akty notarialne czy gminne ewidencje nieruchomości.

To nie wszystko. W trybunale wciąż na rozpatrzenie czeka sprawa odbierania praw jazdy na trzy miesiące za nadmierną prędkość. Do tej pory policja zatrzymała za to 32 tys. dokumentów. Co to ma wspólnego z samorządami? Organem wydającym uprawnienia jest starosta. Rodzi się więc pytanie, czy w przypadku podważenia tych przepisów przez TK nie będzie sytuacji, że jedni starostowie zaczną prawa jazdy zwracać, a inni nie.

Zdaniem opozycji, rząd PiS naraża Polskę na ogromne straty budżetowe, które mogą być skutkiem powstałego bałaganu prawnego. Samorządy wykonują zadania administracji publicznej, na co dzień stosują przepisy prawa i to naturalne, że urzędnicy muszą wiedzieć, jakie przepisy stosować. Stanowiska samorządów potwierdzają, że chcą stosować prawo zgodnie z konstytucją - przekonuje Jan Grabiec z PO.