W poniedziałek prezydent poinformował, że zdecydował o zawetowaniu nowej ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zapowiedział też przygotowanie projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy, a we wtorek złożył podpis pod nowelizacją ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Kulesza w Polskim Radiu24 w nawiązując do reakcji polityków na weta prezydenta powiedział, że "kwaśne miny mieli nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale też Platformy Obywatelskiej i partii Nowoczesna".

- Byli smutni, że skończyło im się paliwo, że to, czego się domagali, to, na czym podburzali te manifestacje, zostało zrealizowane i że nie mają o co teraz drzeć szat, nie mają na co skarżyć za granicą, ani po co wyprowadzać ludzi na ulicę - podkreślił poseł. Jak dodał, opozycja totalna jest niezadowolona z tego faktu.

- W zasadzie jedynym środowiskiem, które się w pełni cieszy z zaistniałej sytuacji jest Kukiz'15 i szerokie grono obywateli, które tego właśnie rozwiązania oczekiwało od prezydenta Andrzeja Dudy - ocenił.

W środę wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans oznajmił, że podpisanie przez prezydenta ustawy o sądach powszechnych uzasadnia uruchomienie procedury o naruszenie unijnych przepisów w momencie jej publikacji. W związku z tym KE dała Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów.

Kulesza podkreślił, że procedura KE może się rozpocząć i być kontynuowana przy poparciu wielu krajów, ale kara może zostać nałożona tylko przy jednomyślności wszystkich krajów członkowskich. Jego zdaniem to nie nastąpi, ponieważ premier Węgier Viktor Orban zapowiedział już, że stanie po stronie Polski.

Zdaniem Kuleszy "każda dyskusja dotycząca Polski powinna toczyć się w Polsce, bo to my tutaj wiemy, jaka jest sytuacja".

- Chciałbym, żeby na temat wymiaru sprawiedliwości więcej do powiedzenia miał prezydent Andrzej Duda i obywatele, także ci, którzy wychodzą na ulice, niż sekretarz Komisji Europejskiej, który w Polsce był może ze dwa razy  - zaznaczył.