Sprawa dotyczy wartej 4 miliony euro kampanii Agencji Rynku Rolnego, która ma promować polskie produkty regionalne i tradycyjne. Przetarg wygrała Lowe GGK, spółka wchodząca w skład The Lowe Group Poland. Do tej samej grupy należy GGK Public Relations, którą do niedawna zarządzał Halicki.

Choć na stronach Krajowego Rejestru Sądowego Halicki nadal widnieje jako członek zarządu GGK Public Relations poseł przekonuje, że przed ogłoszeniem wyników konkursu pozbył się swoich udziałów i od 1 lutego nie zarządza już żadną spółką wchodzącą w skład tego koncernu.

Ale Lowe GGK przystąpiła do przetargu w czasie, gdy Halicki z koncernem czynnie współpracował. Jak poinformowała nas Agnieszka Czubak z ARR, spółka Lowe GGK zgłosiła się do przetargu przed 5 grudnia 2007 roku. Zwycięzcę przetargu Agencja ogłosiła 15 lutego po tym, gdy Halicki odszedł z firmy. "Od 1 lutego jestem posłem zawodowym" - podkreśla poseł PO. I zaznacza, że spółka, w której miał udziały nie zajmowała się reklamą.

Prof. Antoni Kamiński założyciel i były szef Transparency International uważa, iż Halicki powinien zaprzestać działalności biznesowej natychmiast po tym, jak został posłem. "To nie jest czysta sytuacja, kiedy funkcjonariusz publiczny zarządza spółką, która bierze udział w przetargach ogłaszanych przez instytucje publiczne" - przekonuje Kamiński. I dodaje, że wewnętrzny regulamin Sejmu powinien nakazywać parlamentarzystom przekazywanie udziałów firmom powierniczym, na przykład kancelariom adwokackim.

Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego zajmującej się problemami korupcji podkreśla, że Halicki przestępstwa nie popełnił. "Ale antykorupcyjne regulacje prawne wobec posłów czy ministrów są o wiele łagodniejsze niż te dotyczące samorządowców" - zaznacza Kopińska.

Co na to Platforma Obywatelska? Grzegorz Dolniak wiceszef klubu PO zaznacza, że sprawy nie zna, ale na pewno zostanie ona wyjaśniona. "Apelujemy do naszych parlamentarzystów, by rezygnowali z aktywności gospodarczej, która może budzić podjrzenia o konflikt interesów. Bywa jednak tak, że zamknięcie firmy, czy pozbycie się udziałów to proces długotrwały" - podkreśla Dolniak.