Osiem lat - tyle czasu trwały wędrówki włoskiego dziennikarza po sądach. Prawie trafił za kratki za krytykę prokuratury. Ale w końcu sąd orzekł: "Prasa jest psem łańcuchowym demokracji". I dziennikarz był wolny.
W 1999 roku dziennikarz mediolańskiego "Il Giorno" skrytykował miejscową prokuraturę za to, że zajmuje się tylko Berlusconim i nie bada innych
polityków. Przy artykule było zdjęcie jednego z prokuratorów. Pozwał on dziennikarza i prawie wsadził za kratki.
W pierwszej instancji sąd skazał dziennikarza na pół roku więzienia. W drugiej wyrok zamieniono na grzywnę. Ale Sąd Najwyższy anulował ten wyrok. Powołał się na gwarantowaną wolność słowa. Wymiar sprawiedliwości też może podlegać krytyce. Dziennikarz wyszedł wolny, "ponieważ prasa jest psem łańcuchowym demokracji i jej instytucji".
W pierwszej instancji sąd skazał dziennikarza na pół roku więzienia. W drugiej wyrok zamieniono na grzywnę. Ale Sąd Najwyższy anulował ten wyrok. Powołał się na gwarantowaną wolność słowa. Wymiar sprawiedliwości też może podlegać krytyce. Dziennikarz wyszedł wolny, "ponieważ prasa jest psem łańcuchowym demokracji i jej instytucji".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|