Turcja, niegdyś jeden z najbliższych sojuszników Syrii, udziela na swym terytorium schronienia zbrojnej syryjskiej grupie opozycyjnej, występującej przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada - pisze w piątek "New York Times". Amerykański dziennik nazywa "policzkiem dla Syrii" fakt, że Turcja nie tylko toleruje u siebie dowódcę i dziesiątki bojowników Wolnej Armii Syryjskiej, ale także pozwala im na wyprowadzanie ataków przez granicę, z obozu dla uchodźców strzeżonego przez turecką armię.

"NYT" jest zdania, że to poparcie dla powstańców wpisuje się w szerszą turecką kampanię, wymierzoną przeciwko reżimowi Asada. Oczekuje się, że Ankara nałoży wkrótce sankcje na Damaszek. Turcja nasila też wsparcie opozycyjnej organizacji syryjskiej, pod nazwą Narodowa Rada Syryjska, która swe powstanie ogłosiła w Stambule. "Ale udzielanie schronienia Wolnej Armii Syryjskiej - milicji złożonej z dezerterów z syryjskich sił zbrojnych - jest zapewne największym dotąd wyzwaniem rzuconym Damaszkowi" - wskazuje nowojorski dziennik.

"NYT" odnotowuje, że w środę to ugrupowanie wzięło na siebie odpowiedzialność za śmierć dziewięciu żołnierzy syryjskich, w tym jednego oficera, którzy zginęli w ataku w środkowej Syrii.

Przedstawiciele tureckich władz twierdzą, że udzielanie schronienia dowódcy i bojownikom Wolnej Armii Syryjskiej ma charakter czysto humanitarny. "NYT" przyznaje, że obecnie grupa ta jest za mała, by stworzyć realne zagrożenie dla reżimu Asada. Zdaniem gazety, tureckie poparcie pokazuje jednak, jak prężne okazuje się syryjskie powstanie.

"Będziemy zwalczać reżim, dopóki nie upadnie. (...) Jesteśmy przywódcami narodu syryjskiego" - mówił przywódca Wolnej Armii Syryjskiej, płk Riad al-As'aad w wywiadzie, zaaranżowanym przez tureckie MSZ i przeprowadzonym w obecności przedstawiciela tego resortu.

"NYT" odnotowuje, że Turcja uważała kiedyś dobre stosunki z sąsiednią Syrią za największe osiągnięcie swej polityki zagranicznej, ale stosunki te załamały się w ciągu ośmiu miesięcy antyrządowych protestów, brutalnie tłumionych przez siły reżimowe. Według szacunkowych danych ONZ, od wybuchu protestów w Syrii zginęło już ponad 3 tys. ludzi. Według "New York Timesa", przedstawiciele władz tureckich przewidują, że reżim Asada może upaść w ciągu najbliższych dwóch lat.