Niezależnie od tego na wschodzie Ukrainy trwa operacja antyterrorystyczna z udziałem wojska. Ma zapobiec rozruchom i przejmowaniu państwowych instytucji.

W nocnym wywiadzie dla jednego z ukraińskich portali sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa Andriej Parubyj zapewniał, że akcja jest skierowana wyłącznie przeciw inicjatorom zamieszek, nasyłanym przez rząd rosyjski.

Dla nich obywatele Ukrainy są tylko mięsem armatnim. W czasie, gdy wszyscy powinniśmy się jednoczyć rozumiemy doskonale, że ci ludzie są nam obcy, bo sieją zamęt - mówił w wywiadzie. Podkreślał, że władza, którą reprezentuje, zrobi wszystko, by temu zapobiec.

Andriej Parubyj potwierdził, że na terytorium jego kraju zatrzymano oficerów rosyjskiej Służby Bezpieczeństwa, organizujących antyukraińskie zamieszki. O ich narodowości i pełnionych funkcjach świadczą zarówno zeznania, jak i znalezione przy nich dokumenty. Sekretarz Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa twierdzi, że zam był świadkiem aresztowania takich ludzi. Może więc powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że na terytorium Ukrainy działają zarówno oficerowie FSB, jak GRU.

Prorosyjskie wystąpienia na wschodzie Ukrainy nie ustają. W Charkowie separatyści zajęli wczoraj radę miasta. Również w okręgu donieckim dochodzi do wystąpień.

W Charkowie prorosyjskich demonstrantów - według szacunków miejscowej milicji - jest kilkuset. Są aktywni i bardzo agresywni. Pobili ludzi z ukraińskimi flagami, wracających z wiecu o jedność Ukrainy. 10 osób trafiło do szpitala. Część uzbrojonych w kije zwolenników separatyzmu zajęła siedzibę rady miasta, część manifestowała przed miejscowym aresztem.

Czy po zajęciu Krymu Rosja będzie próbowała przejąć kolejne terytoria?