Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska wiedzie prym w antyrosyjskiej krucjacie? Unia Europejska dwóch obozów

30 lipca 2014, 17:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polska wiedzie prym w antyrosyjskiej krucjacie? Unia Europejska dwóch obozów
Shutterstock
Według rosyjskich mediów, to Polska i Wielka Brytania wiodą prym w antyrosyjskiej krucjacie na Zachodzie. Można to inaczej ująć - Warszawa i Londyn nie są oślepione rusofilskimi sympatiami, które cechują Francję czy Włochy. Zestrzelenie samolotu malezyjskiego zaczęło jednak zmieniać podejście do Rosji także w krajach, które do tej pory były neutralne.

Wojna na Ukrainie jeszcze mocniej niż sześć lat wcześniej wojna w Gruzji pokazała iluzoryczność wspólnej polityki zagranicznej Unii Europejskiej.

Nie ma wspólnej polityki i wspólnego podejścia do Rosji, jest jedynie najmniejszy wspólny mianownik będący wypadkową podejścia i interesów dwudziestu ośmiu krajów członkowskich. Oba konflikty pokazały linię podziału, a właściwie linie: północ-południe i wschód-zachód. Ostrożne w stosunku do Rosji (czy też jak chcą rosyjskie media "niechętne") są kraje północne i wschodnie: Polska, Wielka Brytania, Szwecja, Litwa, Łotwa, Estonia.

Tradycyjnie prorosyjskie są Francja, Włochy, częściowo Hiszpania i oczywiście - z innych względów - Grecja i Cypr. No i Niemcy. Ciekawy jest stosunek Francji do Rosji - dla Francuzów Rosja to mityczna kraina białych nocy, Anny Kareniny, wódki, arystokracji uciekającej przed bolszewikami, Puszkina, egzotyczna i romantyczna.

Ale to także realne pieniądze z m.in. handlu bronią i innych wspólnych interesów. Plus komunistyczne resentymenty intelektualistów znad Sekwany. Gwoli uczciwości - bardziej radykalne podejście do Rosji francuskiego rządu powstrzymywały związki zawodowe. Związkowcy, którzy we Francji są piątą siłą, protestowali przeciwko sankcjom i będącą ich następstwem utracie miejsc pracy.

Pamiętam szczyt unijny z września 2008 roku (w Polsce zdominowany niestety przez wydumaną wojnę o stołki między prezydentem Kaczyńskim a premierem Tuskiem). Pierwszy po wojnie w Gruzji, który miał na nowo określić podejście Unii do Rosji.

Polskie, brytyjskie, szwedzkie i litewskie głosy potępienia zostały zagłuszone przez Francję, Włochy, Hiszpanię i Niemcy usprawiedliwiające Rosję i wyznaczającą narrację "interesy jak zwykle". Tamten szczyt, a przede wszystkim to, co go poprzedziło, czyli sama wojna nie okazały się przełomem. Podobnie też aneksja Krymu i wybuch walk na Ukrainie. Trzeba było dopiero zestrzelenia malezyjskiego samolotu, by kraje do tej pory niezaangażowane zaczęły zmieniać powoli punkt widzenia.

Holandia długo sprzeciwiała się nałożeniu na Rosję sankcji. Dopiero, gdy jej obywatele zginęli, Haga dostrzegła niebezpieczeństwo kryjące się w wojnie ukraińsko-rosyjskiej i w samej polityce Moskwy. Gdyby nie ta tragedia, niemożliwe byłoby nałożenie sankcji na Rosję. Sankcje zostały przyjęte, bo nawet do przyjaciół i obrońców Rosji dotarło, że mamy do czynienia z otwartą konfrontacją i nie jest to już tylko konflikt na linii Ukraina-Rosja, ale Rosja kontra Unia Europejska.

Oczywiście już mnożą się artykuły o tym, jak bardzo sankcje mogą okazać się katastrofalne dla krajów, które je nakładają. Na razie jednak, jedynym poszkodowanym krajem jest tylko Polska, na której produkty (lista poszerza się systematycznie) Rosja nakłada embargo. I, co jest już kompletnie niezrozumiałe, także ponownie Ukraina. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Rosja uderza w Polskę sankcjami. Embargo od 1 lipca >>>


W rosyjskiej prasie wytykane palcem są głównie Polska i Wielka Brytania. Oba kraje łączy to, że wstrzymały prace bądź odwołały Rok Rosyjski. Nie jest to pierwsza fala niechęci do Londynu – już ładnych parę lat temu w Rosji zamknięto British Council. Londyn jest postrzegany jako prawa ręka Stanów Zjednoczonych. 

Nasuwa się pytanie, czy percepcja Rosji w krajach Unii Europejskiej trwale się zmieni? To zależy tylko i wyłącznie od mediów w tych krajach. Jeśli będą podkreślać negatywne skutki gospodarcze sankcji na Rosję dla ich krajów - wzbudzą tylko niechęć obywateli do angażowania się w sprawy wschodnie. Ten wpływ widać po mediach holenderskich - tytuły "Mordercy!" i wielkie zdjęcia prezydenta Putina jako osoby odpowiedzialnej za tragedię holenderskich podróżnych dobrze pokazały zmianę nastrojów. W społeczeństwie. I także w rządzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj