Dziennikarki portalu internetowego Fontanka.ru odwiedziły cmentarz w jednej z wsi niedaleko Pskowa w zachodniej Rosji. W mieście stacjonuje 76. dywizja desantowo-szturmowa, której żołnierze walczą według Ukraińców na wschodzie kraju. Na cmentarzu dziennikarki zobaczyły trzy świeże groby i pracujących przy nich żołnierzy. Był tam też major rosyjskiej armii, który twierdził, że w jednym z grobów pochowany jest jego syn. Z tabliczki nagrobnej wynika, że był to 21-letni Aleksandr Osipow, który zginął 20 sierpnia. Major powiedział, że jego syn zginął w walce, nie zdradził jednak, gdzie to się stało.

Oficjalnie przedstawiciele rosyjskiej armii utrzymują, że informacje o śmierci żołnierzy na Ukrainie to prowokacja, a w 76. dywizji wszyscy są cali i zdrowi. Matki i żony wielu żołnierzy z Pskowa nie wiedzą jednak, gdzie są ich bliscy. Od 10 dni nie ma z nimi żadnego kontaktu. Jedna z kobiet powiedziała portalowi, że jej syn był do 15 sierpnia na ćwiczeniach w rejonie Pskowa, a potem został wysłany w nieznane miejsce. 

CZYTAJ DALEJ: Rosyjski żołnierz zatrzymany na Ukrainie: Traktują nas jak mięso armatnie>>>