Rosyjska agresja na Ukrainę spowodowała, że gwarancji bezpieczeństwa zaczęły się domagać kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska. Odpowiedź Sojuszu - będzie.

Na szczycie podejmiemy decyzje, które wzmocnią obronę naszych sojuszników - powiedział szef NATO Anders Fogh Rasmussen.

Tak zwana szpica sił natychmiastowego reagowania, która ma powstać, będzie liczyć do czterech tysięcy żołnierzy. Mają oni być wysłani do zaatakowanego kraju w ciągu kilku dni. To jest sprawa zasadniczej wagi dla Polski, żeby każdy potencjalny agresor wiedział, że będzie natychmiastowa reakcja i skuteczna - skomentował prezydent Bronisław Komorowski.

Potrzebne będzie jednak zaplecze logistyczne i sprzęt - to wszystko zostanie rozlokowane w naszym regionie. Ale to nie będą stałe bazy NATO, których domagała się Europa Środkowo-Wschodnia i które są na Zachodzie. Właśnie kraje z tej części kontynentu nie zgodziły się na to, bo chciały uniknąć konfrontacji z Rosją. 

CZYTAJ TAKŻE: Sekretarz generalny NATO: 15 milionów euro dla Ukrainy>>>